Tai Woffinden: Moja kariera żużlowa w Polsce rozpoczęła się właśnie w Częstochowie (wywiad)

Fot. Wojciech Tarchalski
Fot. Wojciech Tarchalski

W spotkaniu 6. kolejki PGE Ekstraligi forBET Włókniarz Częstochowa przegrał na własnym torze drugie spotkanie z rzędu. Tym razem lepsi okazali się zawodnicy BETARD Sparty, wygrywając 41:49. Liderem został Tai Woffinden (12­+1).

O występie w Boll Warsaw FIM SGP of Poland oraz samym spotkaniu w rozmowie ze speedwayekstraliga.pl opowiedział obecny mistrz Świata – Tai Woffinden.

Rafał Borek: Wróćmy jeszcze na moment do twojego występu podczas Boll FIM Speedway Grand Prix of Poland w Warszawie i umówmy się, niezbyt dobrym występie z twojej strony. 6 punktów w dorobku do klasyfikacji generalnej cyklu Grand Prix to nie za bardzo imponujący wynik. Szczególnie, że wygrywałeś w Warszawie dwa razy, a tory jednodniowe należą do twoich ulubionych.

Tai Woffinden: Oczywiście dlatego, że nie trenowałem. Kiedy zamierzasz startować na zamkniętym torze trening jest bardzo istotny. Próbowaliśmy walczyć, aby znaleźć optymalne ustawienia, tak by spasować się podobnie, jak udaje nam się to w Szwecji czy w Polsce i nie ma z tym problemu.

Więc brak treningu to główna przyczyna słabego występu oraz nieodpowiednich ustawień podczas Boll Warsaw FIM Speedway Grand Prix of Poland?

Jeśli przypuśćmy jesteś kierowcą Formuły 1, czy też zawodnikiem Moto GP i nie jedziesz w kwalifikacjach, nie występujesz w treningach, to nie pojedziesz dobrze w samym wyścigu. Sezon jest długi, ciągle idziemy do przodu i zobaczymy jak to się zakończy.

BETARD Sparta Wrocław zasłużyła na zwycięstwo w starciu z forBET Włókniarzem Częstochowa. Dla ciebie, osobiście, bardzo dobre zawody, najwięcej punktów dla swojej drużyny 12+1. Było to trudne spotkanie dla ciebie i dla całej wrocławskiej drużyny…

Zawsze jest ciężko przyjechać na obcy tor. Częstochowa ma w swoim składzie wielu, światowej klasy zawodników. Wrocław był po prostu lepszy. To jest bardzo pozytywne dla naszego zespołu, cały czas nasza forma idzie w górę. W Gorzowie nie było z nami Macieja Janowskiego, on jest kluczowym zawodnikiem. To był jego pierwszy występ po przerwie, ale wyglądał bardzo dobrze na motorze, tak jakby tej przerwy w startach w ogóle nie było. Cieszymy się, że wrócił do drużyny, wszyscy ciężko pracują i widać, że czynimy kroki w dobrą stronę.

Ty i Maciej Janowski wyjechaliście na próbę toru. Czy to pomogło tobie od razu znaleźć bardzo dobre ustawienia, jeśli chodzi o całe spotkanie?

To pomogło znaleźć odpowiednie ustawienia całej drużynie. Ja próbowałem czegoś, Maciej próbował czegoś, przekazaliśmy sobie informacje, a później przekazaliśmy je całej drużynie, co jest bardzo istotne tuż przed rozpoczęciem samych zawodów.

Rozpoczynałeś swoją karierę tutaj w Częstochowie, to było w 2007 roku. Przyjechałeś jako młody brytyjski zawodnik, większości bliżej nieznany. Tutejsi kibice zawsze wspierają cię zarówno podczas startów w Częstochowie, ale również podczas twoich występów na innych torach na całym świecie. Wydaje się, że zawsze wracasz tu z pewnym sentymentem?

Zawsze, na sto procent.  Nigdy nie zapomniałem, gdzie zaczynałem swoją karierę, skąd się wywodzę. Moja kariera żużlowa w Polsce rozpoczęła się właśnie tutaj, nigdy tego nie zapomnę, mam stąd zawsze miłe wspomnienia, ale również takie, które chciałbym zapomnieć. Tutejsi kibice są po prostu niesamowici. Do klubu sprowadził mnie Marian Maślanka, to była ogromna przyjemność startować tutaj. To nie tak, że nie chciałem tu dalej jeździć, tylko założenia związane z budową zespołu nie pozwoliły mi tutaj zostać. Zostałem wypożyczony do pierwszoligowej drużyny z Gniezna, co zresztą klub z Częstochowy mi umożliwił. Startowałem tam sezon, odbudowałem formę i ostatecznie trafiłem do Wrocławia, gdzie startuje do dzisiaj.

Przeglądałem ostatnio twój profil na Twitterze, na profilu widnieje informacja, że jesteś czterokrotnym mistrzem Świata. Czy mógłbyś to w jakiś sposób wyjaśnić, ponieważ z tego co wiadomo jesteś trzykrotnym mistrzem Świata, póki co oczywiście.

Kilkakrotnie razy już odpowiadałem na to pytanie. Mam trzy złote medale Indywidualnych Mistrzostw Świata i jedno w drużynie, w drużynie klubowej Elit Vetlanda. Jeździliśmy wtedy w Gorzowie, chyba w 2015 roku, jeździłem w barwach Vetlandy, z którą rok wcześniej zdobyliśmy mistrzostwo Szwecji. Występowały oprócz nas, właśnie drużyna z Gorzowa, mistrz Wielkiej Brytanii – King’s Lynn i mistrz Danii. Wygraliśmy wtedy drużynowe mistrzostwo Świata i dlatego też mam złoty medal,  jest to potwierdzony fakt.

Rafał Borek
Fot. Kamil Woldański