SZCZĘŚLIWI LESZCZYNIANIE PO OBRONIE TYTUŁU. W GORZOWIE RADOŚĆ ZE SREBRA (komentarze po #LESGOR)

Fot. Zuzanna Kloskowska
Fot. Zuzanna Kloskowska

W rewanżowym meczu finałowym PGE Ekstraligi FOGO Unia Leszno na własnym torze przy komplecie publiczności pokonała CASH BROKER Stal Gorzów 50:40. Tym samym leszczynianie po raz drugi z rzędu wywalczyli mistrzowski tytuł, a kibice zebrani na stadionie im. Alfreda Smoczyka obejrzeli fantastyczne widowisko.

Na pomeczowej konferencji prasowej kierownik gorzowskiej ekipy, Krzysztof Orzeł nie ukrywał, że jego drużyna postawiła opór gospodarzom i napędziła strachu. – Tak, jak wcześniej chcieliśmy i zapowiadaliśmy, nie chcieliśmy tanio skóry sprzedać, ponieważ wiedzieliśmy jak ciężkim zespołem jest FOGO Unia Leszno. Nie przez przypadek była drużyną, która w rundzie zasadniczej zajęła pierwsze miejsce i w półfinałach szybko rozprawiła się z BETARD Spartą Wrocław i tutaj był mega ciężki mecz. Myślę na pewno, że kibice powinni być zadowoleni, bo trzymaliśmy się dosyć mocno leszczyńskiej Unii – stwierdził Orzeł.

Zdaniem Krzysztofa Orła przegrana z leszczynianami nie jest dla jego klubu złym wynikiem. – FOGO Unia Leszno jest to drużyna z naprawdę wielkim potencjałem i to nie tylko na ten rok tylko minimum na kolejne dwa lata, bo mają znakomitych juniorów, którzy w każdym momencie mogą zastąpić startującego seniora, więc przegrać z taką drużyną nie jest rozpaczą. Naprawdę wielkie gratulacje dla zespołu Unii, zasłużony mistrz – skwitował kierownik gorzowian.

Przedstawiciel CASH BROKER Stali Gorzów podkreślił również, że zdobycie srebrnego medalu DMP to sukces całego klubu. – Bez dwóch zdań mogę cieszyć się srebrnym medalem albo aż srebrnym medalem z drużyną, bo zrobiliśmy kawał fantastycznej pracy przez ten rok i mogę być dumny z moich zawodników, z całego sztabu szkoleniowego i zarządu, że udało nam się pomimo tych przeciwności losu, które nas na początku sezonu nękały, uzyskać tak korzystny wynik jakim jest wjazd do wielkiego finału – powiedział Orzeł.

W tej kwestii podobne zdanie wyraził Szymon Woźniak, który zdobył w rewanżu 4 punkty. – Przy tylu kontuzjach i takich przeciwnościach losu, jakie nas w tym roku spotkały, to ten srebrny medal, udział w finale i możliwość zmierzenia się z takim zespołem jak FOGO Unia Leszno jest naprawdę zaszczytem i jestem dumny, że mogłem być częścią tej drużyny w tym sezonie. Czerpałem wiele radości także dziękuje wszystkim kolegom z drużyny i całemu sztabowi szkoleniowemu, wszystkim kibicom, którzy nas wspierali, zarządowi, mojemu teamowi i rodzinie, która mnie wspierała, bo to był fajny przyjemny sezon pomimo kontuzji, która mnie spotkała. Na pewno to srebro zapadnie w mojej pamięci na długo i myślę, że będziemy walczyć o więcej – ocenił zawodnik CASH BROKER Stali.

Ze swojego występu Woźniak nie był do końca zadowolony, ale doceniał każdy punkt zdobyty na trudnym terenie. – Mój występ na pewno nie był taki jaki sobie zaplanowałem i założyłem. W finale na torze tak silnego rywala każdy zdobyty punkt jest naprawdę nie lada wyzwaniem, ale tak czy owak chciałem tutaj mocniej trochę wesprzeć moją drużynę, ale zdobyłem cztery punkty. Wiadomo, że pozostaje niedosyt, ale jak powiedział kierownik, nie mieliśmy łatwego zadania czego się oczywiście spodziewaliśmy – podsumował żużlowiec.

Z kolei kierownik leszczynian Mateusz Gryczka ocenił finałowe starcie, jako ciężki i twardy bój o złoty medal PGE Ekstraligi. – Mecz ciężki. Do ósmego biegu układało się to w miarę po naszej myśli. W biegu dziewiątym zaczęło się robić trochę nerwowo, ale ogólnie jest to niesamowite uczucie drugi rok z rzędu założyć złoto na szyi. Przede wszystkim jest to ogromny sukces Piotra Barona, który potrafił ten zespół tak zmotywować przez cały sezon, że chłopacy jechali naprawdę bardzo dobrze. Jeżeli komuś przytrafił się słabszy dzień to byli zawodnicy, którzy potrafili go zastąpić. Tutaj składam ogromne gratulacje dla młodzieży, Dominika Kubery, Bartosza Smektały i Szymona Szlauderbacha, który zawsze był w obwodzie. Niesamowita radość z tego sezonu. Cieszy to, że stanęliśmy na najwyższym stopniu podium i oby tak dalej – podsumował przedstawiciel leszczyńskiej drużyny.

Nowy mistrz świata juniorów, Bartosz Smektała, bardzo dyplomatycznie podsumował swój występ. – Tak naprawdę to jeszcze cały czas chyba w to nie wierzę, ale bardzo, bardzo się cieszę. Dwie najważniejsze imprezy w tym sezonie w jeden weekend i dwa złote medale. To na pewno cieszy i chciałbym podziękować drużynie za dziś oraz za cały sezon. Moim chłopakom, którzy pracują przy sprzęcie, mojemu teamowi za ten wczorajszy medal – zakończył wzruszony junior FOGO Unii.

Marcin Glapiak