PGE Ekstraliga PGE Ekstraliga

Startują ekstraligowcy (4)

W poprzedni weekend odpoczęliśmy od ligi, ale nie od żużla na najwyższym poziomie. Warszawska runda cyklu SGP okazała się najbardziej emocjonującą do tej pory. Maciej Janowski walczył dzielnie w finale, ale musiał uznać wyższość piekielnie szybkiego tego dnia  Fredrika Lindgrena. W tym tygodniu wracamy jednak już do PGE Ekstraligi, więc warto przyjrzeć się startom ekstraligowców w ciągu tygodnia.

PLUS

Piotr Pawlicki nadal stara się znaleźć optymalną formę. W sobotę 13 maja w Warszawie nie zdołał awansować do półfinałów, ale udało mu się wygrać dwa wyścigi. We wtorek 16 maja w szwedzkiej Eliteserien poprowadził swój zespół Lejonen Gislaved do wyjazdowego zwycięstwa nad Dackarną Malilla 46:44. „Piter” był najlepiej punktującym zawodnikiem gości zdobywając 12 punktów (1,3,3,3,2). Czy młodszy z braci będzie w stanie udowodnić dobrą dyspozycję w lidze polskiej? Tego dowiemy się już  w niedzielę, gdy FOGO Unia Leszno uda się do Gorzowa.

W lidze duńskiej kapitalnie zaprezentował się Michael Jepsen Jensen. Zawodnik reprezentujący w PGE Ekstralidze barwy Get Well Toruń był liderem swojej drużyny Slangerup Speedway Klub zapisując przy swoim nazwisku 15 punktów i bonus (3,3,3,2*,3,1). Taki wynik z pewnością cieszy sztab szkoleniowy torunian, którzy jak powietrza potrzebują ligowych punktów. Czy w Częstochowie Jepsen Jensen pojedzie równie dobrze okaże się już w najbliższą niedzielę.

MINUS

Po fenomenalnym występie w LOTTO Warsaw FIM SGP of Poland Maciej Janowski kompletnie zawiódł w meczu ligi szwedzkiej. Jego Dackarna Mallila przegrała u siebie z Lejonen Gislaved, a „Magic” uzbierał 3 punkty plus bonus (0,2,1*-). Z pewnością nie takiej zdobyczy spodziewał się zdobywca drugiego miejsca w Warszawie.

Słabo w swojej domowej lidze poradził sobie Andreas Jonsson. Sympatyczny Szwed w meczu Indianerny Kumla oraz Rospiggarną Hallstavik wywalczył jedynie 3 punkty oraz bonus (0,1,2*,0), a jego drużyna przegrała z „Indianami” 43:47. Oby w niedzielę pod Jasną Górą „Adrenalina” odnalazł szybkość oraz błysk z którego słynie.

Łukasz Woziński
Fot. Wojciech Tarchalski