Starcie FOGO UNII i MOTORU dla gospodarzy. Lublinianie wiceliderem tabeli

Fot. Marcin Kubiak
Fot. Marcin Kubiak

Mecz między FOGO UNIĄ Leszno a MOTOREM Lublin dostarczył wielu emocji i zakończył się wynikiem 48:42. Tym samym gospodarze zapisali na swoje konto dwa duże punkty a jeden, bonusowy, trafił w ręce gości. W związku z tym MOTOR Lublin ostatecznie awansował do fazy finałowej PGE Ekstraligi z drugiego miejsca.

Mimo opadów deszczu, które przeszyły nad stadionem tuż przed rozpoczęciem meczu, udało się całe spotkanie odjechać do końca. Jednak niepewna pogoda sprawiła, że tempo meczu było zawrotne. Pierwsza, dłuższa przerwa, ale bez równania toru odbyła się dopiero po ósmym wyścigu.

Samo spotkanie od początku było niezwykle wyrównane. Wynik na styku i ciekawe ściganie od połowy meczu trzymały w napięciu do końca i dostarczyły wielu emocji.

Niefortunnie mecz rozpoczął Ratajczak, który dotknął taśmy i bieg juniorski pewnie wygrali goście. Pierwszy remis w meczu padł dopiero w biegu 6, w którym Dominik Kubera ambitnie ścigał Piotra Pawlickiego, ale ostatecznie to kapitanowi gospodarzy udało się wygrać to starcie.

Zapowiedzą coraz ciekawszego ścigania był bieg 7., w którym Mateusz Cierniak rozdzielił parę Kołodziej- Sayfutdinov i przyjechał na metę przed Rosjaninem. Kolejny wyścig, za sprawą Hampela i Buczkowskiego, pozwolił gościom, przed przerwą, wyjść na dwupunktową przewagę. Stracili ją na rzecz leszczynian w biegu 10., który wygrała podwójnie australijska para w zespole gospodarzy Lidsey i Doyle. Dopiero po tej gonitwie odbyło się pierwsze równanie toru.

W 11. wyścigu do końca nie wiadomo było, jakim wynikiem zakończy się ten bieg. Najpierw wydawało się, że to goście wygrają go podwójnie. Błąd jednak popełnił Krzysztof Buczkowski, ale po fantastycznej szarży Kubera wymienił go na prowadzeniu. To nie był jednak koniec emocji, gdyż cała czwórka jechała blisko siebie. Ostatecznie na końcu trzeciego okrążenia, Jason Doyle rozpędził się po zewnętrznej i wyprzedził dwójkę rywali, broniąc dwupunktowej przewagi dla swojego zespołu.

W kolejnej gonitwie zachwycił wszystkich Damian Ratajczak, który razem z Jaimonem Lidseyem, wygrał 5:1, z goniących ich do końca Cierniakiem i Lagutą. Tym samym gospodarze wypracowali sześć punktów przewagi, która przed biegami nominowanymi zmniejszyła się do czterech.

Przedostatni bieg zapewnił wygraną dla gospodarzy, w związku z czym ostatni decydował już tylko o ważnym dla gości bonusie. Nieoczekiwanie w biegu 15., zamiast Kołodzieja zobaczyliśmy pod taśmą Ratajczaka. Remis w tym wyścigu spowodował, że gospodarze zapisali na swoim koncie dwa duże punkty, a goście jeden i awansowali na drugie miejsce w tabeli PGE Ekstraligi.

Rajderem meczu został Mateusz Cierniak (5+1), a najlepiej punktującym zawodnikiem MOTORU Lublin był Jarosław Hampel (9). Natomiast w ekipie FOGO UNII Leszno  najlepszy okazał się Jason Doyle (13+1).

Relacja ze spotkania w Lesznie dostępna jest TUTAJ.

 

Alicja Labrenc