„Starałem się wyciągnąć max swoich możliwości” – wypowiedzi MOTORU Lublin z #LUBWRO

Fot. Zuzanna Kloskowska
Fot. Zuzanna Kloskowska

Świetne ściganie w pierwszym finale PGE Ekstraligi 2021 przy al. Zygmuntowskich 5 w Lublinie. Osłabiony brakiem Grigorija Laguty MOTOR zremisował z BETARD SPARTĄ Wrocław 45:45. Najlepszym tego dnia zawodnikiem gospodarzy był bez wątpienia Dominik Kubera (16+1), zostając jednocześnie Rajderem spotkania. Dobrze spisał się także Mikkel Michelsen (12).

Cały czas jest napięta atmosfera finału PGE Ekstraligi i to da się wyczuć, że przed nami wielkie wydarzenie. Mieliśmy okazję długo potrenować przed tym spotkaniem, więc rytm jazdy jest zachowany. Bardzo istotne jest, aby trafić od początku zawodów w przełożeniami, żeby ten sprzęt był szybki, a mobilizacji nie brakuje – zapewniał przed meczem Jarosław Hampel na antenie nSport+.

Niestety nie dostałem od lekarza zielonego światła na start w zawodach. Nie czułem się też na 100% przygotowany, aby wystąpić w finale i nie chciałem po prostu ryzykować swoim zdrowiem. Na pewno lepiej jest patrzeć na to, co dzieje się na torze z parku maszyn, aniżeli z trybun. Bardzo staram się pomóc chłopakom, coś podpowiedzieć, aby utrzymać jak najlepszy wynik i wygrać te zawody. Z Jarosławem Hampelem rozmawialiśmy długo o ustawieniach motocykla, jak ja to widzę z zewnątrz i w kolejnym biegu spróbuje zmienić maszynę – przyznał obecny w parku maszyn Grigorij Laguta.

Deszcz, który chwilę tutaj popadał, nic nie zrobił torowi, a nawet dało to sporo dobrego. Jedziemy w tym spotkaniu niestety bez Grigorija Laguty, więc jest to dla nas duże osłabienie. Z mojej strony na starcie jest jeszcze całkiem dobrze, jednak na trasie niestety mijają mnie po zewnętrznej, ale staram się jak mogę. To jest finał, tutaj może zdarzyć się wszystko i robimy wszystko, abyśmy wygrali te ostatnie dwa biegi nominowane i z choćby niewielką zaliczką pojechali do Wrocławia na rewanż – skwitował Krzysztof Buczkowski tuż przed biegami nominowanymi.

Byłem w tym meczu eksploatowany aż siedem razy i nie narzekam, ale czasem po prostu tak mam, że gdy przychodzą te bardzo ważne momenty, stres jest tak duży, że jadąc bardzo mocno ściskam kierownicę i nie ukrywam, że trochę się pompuję. To były bardzo ważne zawody i mocno chciałem w nich dobrze pojechać, przez co stres się kumulował. Podczas wyścigów, starałem się wyciągnąć max swoich możliwości. Szkoda mi tylko tego jednego biegu, w którym przywiozłem „zerówkę” – trochę mój błąd, mało czasu na zmiany, ale generalnie jestem bardzo zadowolony ze swojego występu. Podszedłem do tych zawodów jak do normalnego meczu. Rano wstałem i pomyślałem sobie „co to za mecz, jakaś młodzieżówka, czy co?”, ale jednak czym bliżej do meczu, po obejściu toru, widząc tę całą otoczkę tego napięcia, było coraz więcej i może trochę mnie to przerosło fizycznie, ale głową pociągnąłem, więc jestem zadowolony – podsumował Dominik Kubera w pomeczowej Mix Zone.  

 

Grzegorz Draus