Stanisław Chomski po lubuskich derbach: Zabrakło indywidualnych zwycięstw

Fot. Marcin Szarejko
Fot. Marcin Szarejko

TRULY.WORK Stal Gorzów w niedzielę (5 maja) przegrała na własnym stadionie z STELMET Falubazem Zielona Góra 41:49. Była to pierwsza porażka gorzowian u siebie od lipca 2017 roku, kiedy to ulegli BETARD Sparcie Wrocław. Jak podkreślił po derbowym spotkaniu trener Stanisław Chomski, w jego zespole zabrakło zwycięstw indywidualnych, a w kluczowym momencie meczu zbilansowane pary zielonogórzan czyniły różnicę.

Do połowy spotkania drużyna TRULY.WORK Stali Gorzów spisywała się dobrze w konfrontacji ze wzmocnionym przed sezonem zespołem STELMET Falubazu Zielona Góra i prowadziła 28:20. Jednak w całym spotkaniu gorzowianie zanotowali zaledwie pięć indywidualnych zwycięstw, co w ocenie trenera Stanisława Chomskiego miało decydujące znaczenie w końcowym rozrachunku. Krzysztof Kasprzak oraz Szymon Woźniak mimo dobrych startów, nie potrafili utrzymać swoich pozycji i byli mijani przez zawodników gości. – W pierwszej części spotkania mieliśmy więcej atutów i momentów do zadowolenia. Brakowało zwycięstw indywidualnych, trochę punktów straciliśmy na dystansie. To był godny rywal, posiadający zbilansowane pary, a w tych newralgicznych momentach, kiedy to zawodnicy zielonogórscy słabiej jechali, w drugiej fazie meczu dobrze się przełożyli i wygrywali – analizował po spotkaniu trener gorzowskiego zespołu.

W rozmowie ze speedwayekstraliga.pl szkoleniowiec docenił podstawę rywali, a z uwagi na poczynione przez STELMET Falubaz przedsezonowe transfery zauważył, że bardzo wzrosły oczekiwania wobec tego zespołu. Porównując skład gorzowskiej TRULY.WORK Stali do zeszłorocznej drużyny, Stanisław Chomski stwierdził, że w ubiegłym roku rozproszona odpowiedzialność za wynik wpływała pozytywnie na drużynę, natomiast obecnie ciężar zdobywania punktów spoczywa na trio: Bartosz Zmarzlik, Krzysztof Kasprzak i Szymon Woźniak. Przy słabszej dyspozycji któregoś z nich, o dobry rezultat jest ciężko. – Każdy chce wygrywać u siebie. W ubiegłym roku to my wygrywaliśmy, a teraz przyszła zmiana warty i wygrywa zespół z Zielonej Góry. Musimy pomyśleć, co dalej robić. Skład zielonogórski został na tyle wzmocniony, że chyba każdy oczekiwał od nich tych zwycięstw. Nie można zrzucić wszystkiego na kark jednego zawodnika. W zespole brak jest pewniaków, a odpowiedzialność za wynik w zeszłym roku rozkładała się na większą ilość zawodników, tak teraz w tym spoczywa na trzech – zakończył trener gorzowian.

Krzysztof Frączek