Stanisław Chomski: Oddaliśmy kolejny punkt bonusowy

Fot. Zuzanna Kloskowska
Fot. Zuzanna Kloskowska

TRULY.WORK Stal Gorzów przegrała mecz wyjazdowy z MRGARDEN GKM Grudziądz 51:38. Wynik ten sprawił, że dwa duże punkty oraz bonus zostały na Hallera 4. – Robiliśmy wszystko, żeby nie przegrać za wysoko i mieć szansę na ten punkt bonusowy – powiedział w rozmowie ze speedwayekstraliga.pl  po meczu Stansław Chomski.

Nie tak wyobrażał sobie zawody trener TRULY.WORK Stali Gorzów. Goście przyjechali do Grudziądza z dwunastopunktową zaliczką, lecz gospodarze już od samego początku postawili twarde warunki i szybko odskoczyli z wynikiem. – Człowiek jest trochę rozczarowany. Można powiedzieć, że oddaliśmy kolejny punkt bonusowy – skomentował po meczu Stanisław Chomski.

Tego dnia na świetnie spasowanych z własnym torem gospodarzy nie było mocnych. – W pierwszych biegach waleczny był Peter Kildemand oraz Anders Thomsen, choć miał problem z silnikiem, w ostatnim biegu dojechał już tylko na trzeciej pozycji, ale jakieś punkty były. Głównie drugie i czwarte pole, które w większej ilości skutecznie wykorzystali gospodarze. My porobiliśmy za dużo błędów już przy samych startach. Po za tym, ilość przejechanych okrążeni i styl w jakim to robił Artem Laguta, Przemysław Pawlicki czy Krzysztof Buczkowski, którzy jeżdżą przy tej bandzie, jak w beczce śmierci, mówi sama za siebie. Bartosz Zmarzlik czy Krzysztof Kasprzak dopiero załapali to w ostatnim biegu. I to było widać po naszych zawodnikach, że brakowało im tej pewności siebie na tym specyficznym torze, ale gratulacje im za to. Zabrakło też punktów Rafała Karczmarza, liczyłem że parę punktów dowiezie, ale nie czuł tego toru za bardzo – dodał gorzowski szkoleniowiec.

Stanisław Chomski po raz kolejny nie może znaleźć sposobu na wywiezienie punktów z Grudziądza. – Tor niczym mnie nie zaskoczył. Pada czy nie pada, zawsze jest tak samo. Podobnie przygotowany przez gospodarzy, gdzie skutecznie jedzie się pod samym płotem. I ten, kto znajdzie tą skuteczną ścieżkę pod bandą i napędzi się, to wygrywa, choć pod koniec można i było już troszeczkę węziej pojechać, ale to jak mówię, trzeba znać specyfikę tego toru. Zawodnicy miejscowi czuli się pewniej i wykorzystali nasze błędy. Szkoda sytuacji z biegu ósmego, gdzie ten punkcik został stracony, bo defekt na starcie Artema Laguty i wykluczenie Petera Kildemanda za odjechanie spod taśmy, niestety sprawiło, że w całym tym rozrachunku tego punktu zabrakło. Była też rezerwa taktyczna w biegu dwunastym za Szymona Woźniaka, który wygrał co prawda swój ósmy bieg, ale był wolny. Robiliśmy wszystko, żeby nie przegrać za wysoko i mieć szansę na ten punkt bonusowy, ale nawet rezerwa z Bartoszem nie zdała egzaminu. Niestety w naszej drużynie było za dużo dziur – zakończył trener.

Rafał Kowalski