Stanisław Chomski: Dariusz Śledź fajnie manewrował składem

Fot. Patryk Kowalski

W 9. rundzie PGE Ekstraligi MOJE BERMUDY STAL Gorzów pokonała BETARD SPARTĘ Wrocław 52:38. Gorzowianie mają powody do radości, bo zdobyli trzy punkty i obecnie zajmują 2. miejsce w tabeli PGE Ekstraligi. O postawie swojej drużyny opowiedział trener Stanisław Chomski w rozmowie dla speedwayekstraliga.pl.

Warunki pogodowe w niedzielnym spotkaniu był ekstremalne. Tor był dobrze przygotowany, a zawody mogły się podobać. Kibice na brak emocji narzekać nie mogli. – Przy tej temperaturze tropikalnej nastawialiśmy się na taki tor, ale w piątek trening odbył się w zupełnie innych warunkach. Było o ponad 10 stopni mniej, to jakbyśmy byli na wyjeździe – podsumował po spotkaniu Stanisław Chomski. Szkoleniowiec MOJE BERMUDY STALI Gorzów był zadowolony z postawy swoich zawodników. – Komunikacja w zespole była dobra. Wyciągaliśmy na bieżąco wnioski. Widzieliśmy, że zawodnicy mieli problem na dystansie – stwierdził.

Mimo braku w szeregach aktualnych mistrzów Polski Gleba Chugunova, który leczy uraz barku, drużyna z Wrocławia nie poddała się bez walki. – W zespole z Wrocławia jeżdżą klasowi zawodnicy. Dariusz Śledź fajnie manewrował składem, bo każdy z seniorów odjechał 7 biegów. Bartłomiej Kowalski odjechał 6 wyścigów. W czterech zawodników można było trochę po szachować – powiedział szkoleniowiec z Gorzowa w rozmowie dla speedwayekstraliaga.pl.

W ekipie gospodarzy zabrakło Mateusza Bartkowiaka. Anders Thomsen w Danii zaliczył bardzo groźny wypadek, a jego udział w meczu do końca nie był pewny. Z kolei Oskar Paluch debiutował na stadionie Edwarda Jancarza. – Jeśli chodzi o mój zespół, to mimo wszystko Anders Thomsen nie był w 100 procentach kondycyjnie przygotowany do tego meczu, ale fajnie, że pojechał, bo wytrzymał w tych zawodach i jednak te ważne punkty przywiózł. Oskar Paluch na własnym torze zaliczył fajny debiut. Oskar Hurysz uważam, że też dobrze pojechał, nawet jak przegrywał, to nie jechał daleko. Szkoda 12. biegu, w którym Oskar Paluch trochę się zagotował. Na starcie postawiło go w poprzek, za szybko ścinał do krawężnika. Na całe szczęście zawody odjechał cało i zdrowo, a to jest najważniejsze – zakończył.

Aleksandra Gucia