Sonda PGE Ekstraligi – Jacek Frątczak

Fot. Wojciech Tarchalski
Fot. Wojciech Tarchalski

O przyszłych edycjach FIM SGP, sytuacji FOGO Unii Leszno w kolejnych sezonach PGE Ekstraligi, a także przejściu Maksyma Drabika i Bartosza Smektały do kategorii seniorów. W specjalnej rozmowie dla speedwayekstraliga.pl, w której zapytano o następstwa najważniejszych momentów minionego roku w żużlu wziął udział Jacek Frątczak – były trener toruńskiego i zielonogórskiego klubu.

Trzecie złoto Polaka w FIM Speedway Grand Prix

Bartoszowi życzę, żeby kontynuował swoją złotą passę i na jednym tytule się nie skończyło. Jest w takim wieku, że stać go na to. Natomiast konkurencja rośnie w siłę. Szczególnie jeszcze po zmianie układu punktacji w GP, będzie jeszcze trudniej ten tytuł zdobyć. Być może się mylę. Widać też, że sama regularna jazda może nie wystarczyć. Trzeba będzie wygrywać poszczególne turnieje. To powoduje, że konkurencja będzie większa i będzie o ten tytuł jeszcze trudniej. Patrząc przez pryzmat tego sezonu, gdzie Leon Madsen wygrał tych rund więcej. Wcale nie oznacza to, że w przyszłym roku Bartosz nie będzie zwyciężał. Być może pojawią się inni, pretendentów jest mnóstwo. Na pewno po tym sezonie w teamach wiele wniosków zostało wyciągniętych. Każdy chce pokonać mistrza i taryfy ulgowej dla Bartosza nie będzie – powiedział Jacek Frątczak.

Trzecia wygrana FOGO Unii z rzędu w PGE Ekstralidze

Podobnie, jak w przypadku GP, tutaj też mamy zmianę, jeżeli chodzi o układ numerów startowych. Nie sądzę jednak, że FOGO Unia będzie zespołem o mniejszym potencjale, niż przez ostatnie 3 sezony. Przede wszystkim kluczowy jest bardzo stabilny fundament organizacyjny i finansowy. Myślę, że efekt końcowy w postaci zwycięstw jest wypadkową tego stabilnego klubu, który generalnie od lat tworzą ci sami ludzie i jest wspólna polityka szkoleniowa oraz sportowa. Jak widać zawodnicy przedłużają kontrakty na kolejne lata. Dominacja FOGO Unii? Na pewno tak, ale z cała pewnością inne drużyny też się przygotowują. W głowie mam jedną czy dwie ekipy, które rzeczywiście mogą się z leszczynianami „poszarpać”. Nie zmienia to faktu, że przewiduję kolejny sezon dla FOGO Unii Leszno – podsumował były szkoleniowiec klubów z Torunia i Zielonej Góry dla speedwayekstraliga.pl.

Przejście Maksyma Drabika i Bartosza Smektały na pozycje seniorskie

Jeżeli chodzi o leszczyński klub, to sytuacja jest stabilna i myślę, że poziom będzie co najmniej, jak w poprzednich latach. Dominik Kubera będzie rozdawał karty w formacji juniorskiej. Są jeszcze Szymon Szlauderbach i Kacper Pludra, ale to nie jest jeszcze poziom Bartosza Smektały. Konia z rzędem temu, kto ma dwóch juniorów na poziomie światowym. Biorąc pod uwagę potencjał Kubery, FOGO Unia będzie absolutnie na topie, chociaż dystans może nie być tak duży już. Jeżeli chodzi o BETARD Spartę, to sytuacja jest bardziej skomplikowana, ponieważ ani Patryk Wojdyło, ani Przemysław Liszka to nie zawodnicy, którzy dominowali w formacji juniorskiej. Tu będzie widoczny deficyt, chociaż chłopakom tego nie życzę. Sport lubi niespodzianki. Liszka pokazywał, że stać go na dobre występy i zwycięstwa z seniorami. W potencjałach widać różnicę i widać utratę mocy po stronie wrocławian – wyjaśnił nasz rozmówca.

W formacie światowym, trzeba patrzeć przez pryzmat chłopaków, którzy wchodzili do kadry narodowej juniorów. Mam tu na myśli Jakuba Miśkowiaka czy Wiktora Lamparta lub Dominika Kuberę. Na arenie międzynarodowej mamy czym się pochwalić. Ci chłopacy to też czołówka światowa. Natomiast proszę zwrócić uwagę, że mocno po piętach zaczynają deptać Duńczycy, odmładzający kadrę. Pojawiają się zawodnicy, którzy zaczynają prezentować wysoki poziom sportowy. Mimo wszystko uważam, że o jakości żużlowca decyduje to, jak dużo punktów zdobywa i jak często jeździ w PGE Ekstralidze. Wiktor, Jakub czy Dominik mają tutaj doświadczenie. Niezależnie od tego, jakimi składami będą dysponować rywale, to mimo odejścia Bartosza Smektały i Maksyma Drabika do grona seniorów, w dalszym ciągu reprezentacja Polski będzie dominować w rozgrywkach międzynarodowych, aczkolwiek będzie troszeczkę trudniej, bo ciężko zastąpić mistrzów Świata – zakończył Jacek Frątczak.