Smektale do zwycięstwa zabrakło jednego okrążenia

Wyścig finałowy 2 rundy FIM Speedway U21 World Championship na długo zapadnie w pamięci nie tylko kibicom, ale i Bartkowi Smektale. Reprezentant Polski w pierwszej odsłonie tego biegu prowadził przez trzy okrążenia i był bardzo bliski triumfu w zawodach. Niestety dla zawodnika miejscowej Unii, bieg został przerwany, a powtórkę w pięknym stylu wygrał Maksym Drabik.

Kibice wychowanka trenera Romana Jankowskiego wpadli w ekscytację, gdy po starcie biegu finałowego na czoło stawki wysunął się Smektała, a niepokonany dotąd Drabik uwikłał się w walkę o drugie miejsce z innym leszczynianinem – Dominikiem Kuberą. Do zwycięstwa w zawodach zabrakło niewiele – na trzecim okrążeniu atakowany przez „Domina” zawodnik BETARD Sparty Wrocław upadł. Sędzia nie miał innego wyjścia jak przerwać bieg i powtórzyć w trzyosobowej obsadzie.

– Nie wypada mi powiedzieć, co sobie pomyślałem, gdy zobaczyłem, że ten bieg jest przerwany. Wiadomo, że byłem rozczarowany. Ale z drugiej strony, co mógł pomyśleć Maksym Drabik, który razem z półfinałem robi 18 punktów i jest nie do złapania, a w biegu finałowym jedzie drugi czy trzeci. Troszkę się dzisiaj męczyłem, bo bywałem już szybszy w tym sezonie na Smoczyku – powiedział w rozmowie ze speedwayekstraliga.pl Smektała.

Plan na niedzielne zawody był prosty – wykorzystać atut własnego toru i odrobić stratę do lidera cyklu. – Moim zadaniem na dzisiejszy dzień nie było wygranie turnieju, tylko zebranie większej liczby punktów niż moi rywale. Niestety dla mnie Maks Drabik się dzisiaj nie pomylił. Będę się mobilizował na ostatnią rundę w Pardubica – wyznał „Smyk”.

Ostatni weekend to prawdziwe pasmo sukcesów dla polskiego tunera Ryszarda Kowalskiego. W sobotę w Cardiff całe podium zajęli zawodnicy korzystający z jego silników, a niedzielne zawody wygrał Drabik, który również miał pod sobą jednostkę przygotowaną przez Polaka. – Ja również mam silnik od pana Ryszarda. Jest to bardzo dobry silnik. Jednak ja jestem bardziej wjechany w jednostki od Jana Anderssona i ciężko mi się przesiąść. Czuję moc w silnikach pana Kowalskiego. Nie umiem jednak na razie moich umiejętności przełożyć na jazdę na tej jednostce. Nie da się ukryć, że jest to fachowiec. Miałem okazję odwiedzić jego warsztat i byłem pod wrażeniem – zdradził Smektała.

Łukasz Woziński

fot. Kamil Woldański