Smektała po meczu w Grudziądzu: Nie mogliśmy rozgryźć tego toru

Fot. Kamil Woldański
Fot. Kamil Woldański

Od kilku sezonów juniorzy FOGO Unii Leszno są najlepszymi młodzieżowcami PGE Ekstraligi. To w dużej mierze dzięki ich punktom leszczynianie bezpiecznie zasiadają na fotelu lidera rozgrywek przed rozpoczęciem rundy rewanżowej. W meczu z MRGARDEN GKM Grudziądz również nie zawiedli trenera Piotra Barona zdobywając w sumie trzynaście punktów.

Tylko cztery punkty i dwa bonusy to indywidualny wynik Bartosza Smektały w niedzielnym meczu przy Hallera 4. Tym razem to Dominik Kubera potrafił skutecznie zastępować starszych kolegów z drużyny przez co Smektała nie dostał dodatkowych szans na zdobycie punktów. Wychowanek leszczyńskiej drużyny nie zamierzał jednak rozpaczać. – Wynik indywidualny na pewno mnie nie zadowala, bo skończyłem zawody bez wygranego biegu, ale tragedii też nie ma – ocenił swój występ Smektała w rozmowie ze speedwayekstraliga.pl. – Sześć punktów z bonusami w trzech biegach, to nie jest zły wynik – powiedział.

Zawodnicy FOGO Unii od początku zawodów mieli problem z dopasowaniem się do nawierzchni grudziądzkiego toru, dzięki czemu to gospodarze nadawali ton rywalizacji w pierwszej fazie zawodów odskakując obrońcom tytułu na dziesięć punktów. Bartosz Smektała w sezonie 2018 zdobył w Grudziądzu trzynaście punktów. Tym razem jednak nie potrafił znaleźć odpowiednich ustawień motocykla. – Nie mogliśmy rozgryźć tego toru. Nie wiem, czy było to spowodowane temperaturą, czy była to kwestia samej nawierzchni – powiedział Smektała, szukając przyczyny braku prędkości. – Było bardzo gorąco. Dawno nie było takich temperatur i motocykle spisywały się troszkę inaczej niż dotychczas – przyznał.

Zawodnik gości nie chciał jednak usprawiedliwiać słabszego występu warunkami torowymi. – Nawierzchnia nie różniła się bardzo od tego, co było tu przez kilka lat. MRGARDEN GKM był na tyle silną drużyną, że to my od początku musieliśmy szukać najlepszych ustawień ­– powiedział po spotkaniu.

W niedzielę leszczynianie po raz pierwszy w tym sezonie stracili punkt meczowy. Dla indywidualnego mistrza świata juniorów trudne warunki postawione przez żółto-niebieskich nie były zaskoczeniem. – Tutaj, w Grudziądzu, są bardzo ciężkie spotkania. Byliśmy przygotowani na to, że tak właśnie będzie. Udało się wywalczyć remis i uważam, że jak na mecz wyjazdowy jest to satysfakcjonujący wynik – zakończył nasz rozmówca.

Kamil Rychlicki