Smektała: Awans do półfinału na PGE Narodowym brałbym w ciemno (wywiad)

Fot. Kamil Woldański
Fot. Kamil Woldański

Jednego dnia awans do półfinału inauguracyjnego turnieju SGP na PGE Narodowym, a kilkanaście godzin później drużynowe zwycięstwo w Częstochowie i tytuł Rajdera Meczu. Bartosz Smektała nie zwalnia tempa. Z juniorem FOGO Unii Leszno, rozmawiał Piotr Wieszczyk.

Piotr Wieszczyk: Gratuluję zwycięstwa i bardzo dobrej postawy w meczu przeciwko forBET Włókniarzowi.  Jak podsumujesz mecz w Częstochowie?

Bartosz Smektała: Cieszymy się. Jesteśmy bardzo zadowoleni z wyniku drużyny. Uważam, ze jako zespół wykonaliśmy kawał dobrej roboty. Zarówno na torze, jak również w parku maszyn.

Jak to się stało, że tak szybko i trafnie przeczytaliście częstochowski tor?

Bardzo dużo dała nam próba toru. Jechałem w niej wspólnie z Januszem Kołodziejem. Dopasowaliśmy motocykle. Wiadomo, że każdy zawodnik podchodzi do tematu ustawień bardzo indywidualnie.  Uważam jednak, że te wiadomości na gorąco po zjechaniu z toru są niezwykle istotne. Dlatego też oczywiście przekazaliśmy najważniejsze informacje chłopakom z drużyny. Jak widać okazało się to skuteczne.

Jak zatem podsumujesz swoje starty?

Jeśli chodzi o mój występ, to w pierwszych trzech biegach rzeczywiście nie ma się do czego przyczepić, ale ogólnie pozostał niedosyt większy niż po wczorajszym FIM Speedway Grand Prix, kiedy to odpadłem w półfinale.

Chyba jednak nie było tak źle. Kibice wybrali cię Rajderm Meczu. Jak przyjmujesz tego typu wyróżnienia?

Przede wszystkim jestem zaskoczony, że zostałem Rajderem. Pierwsze trzy biegi super, ale w ostatnim przywiozłem zero. Dziękuję wszystkim kibicom za wybór. Oczywiście bardzo się cieszę, ale myślę, że na takie wyróżnienie zdecydowanie bardziej zasłużył Emil Sayfutdinov. Patrząc na to co zrobił na ostatnim wirażu w pojedynku z Jakubem Miśkowiakiem, to oddaję ten tytuł Emilowi.

Gdybyś mimo wszystko miał wprowadzić jakieś korekty po tym meczu, to co byś zmienił?

Po meczu każdy jest mądrzejszy. Skoro w jednym biegu poszło mi słabo z trzeciego pola, to może lepiej byłoby pojechać od krawężnika. Przede wszystkim w tym nieudanym dla mnie  starcie, jechałem niestety złą ścieżką. Ta zewnętrzna część toru nie była już tak korzystna. Ściganie było do środka toru. Poza tym jechaliśmy wszyscy w kontakcie. Być może w którymś momencie popełniłem jakiś drobny błąd.

Wróćmy jeszcze do inauguracyjnego turnieju Boll Warsaw FIM Speedway Grand Prix of Poland. Kibice mogli się cieszyć oglądając twoje starty. A jak to wygląda z twojego punktu widzenia?

Jestem bardzo zadowolony. Szczerze mówiąc taki wynik przed turniejem brałbym w ciemno. Sam awans do półfinału w stawce najlepszych zawodników na świecie, traktuję jako bardzo duży sukces.

Czy mimo wszystko był apetyt na więcej?

Oczywiście, że był. Niezależnie jednak nie mam do siebie pretensji. Pierwszy raz miałem okazję startować z dziką kartą, jako pełnoprawny uczestnik całego turnieju. To było bardzo fajne doświadczenie, którego z pewnością mi brakowało.

Piotr Wieszczyk