Sentymentalny powrót Mateja Zagara do Gorzowa

Fot. Marcin Szarejko
Fot. Marcin Szarejko

W piątkowym spotkaniu zespół forBET Włókniarza Częstochowa zremisował na wyjeździe z TRULY.WORK Stalą Gorzów 45:45. Liderem gości był Matej Zagar, który zdobył dziesięć punktów, podobnie jak Leon Madsen. Dla Słoweńca była to również okazja do wspomnień związanych z występami w żółto-niebieskim kevlarze.

W ostatniej kolejce rundy zasadniczej PGE Ekstraligi forBET Włókniarz Częstochowa zremisował w Gorzowie z miejscową TRULY.WORK Stalą. W drugiej fazie meczu goście wyszli nawet na sześciopunktowe prowadzenie, lecz żółto-niebiescy odrobili stratę. Jak podkreślił po spotkaniu w rozmowie ze speedwayekstraliga.pl Matej Zagar, ostateczny rezultat nie jest dla niego zadowalający. – Wynik po ostatnim biegu nie satysfakcjonuje nas. Mieliśmy takie założenia przed meczem, że jedziemy „żużel” i co z tego wyjdzie, to wyjdzie. Mecz zakończył się remisem i jest w porządku – powiedział Słoweniec.

Matej Zagar reprezentował gorzowskie barwy w latach 2009-2012 oraz w sezonach 2014-2016. Jak przyznał obecnie zawodnik częstochowskiego klubu, ma ze stadionem im. Edwarda Jancarza miłe przeżycia i z rozrzewnieniem wspomina czasy, kiedy to na mecze przychodziły komplety publiczności. – Nie będę ukrywał, spędziłem w Gorzowie ładnych siedem lat, to nie było tylko siedem dni. Przyjechałem do parkingu i nic tu się nie zmieniło, był to dla mnie poruszający powrót. Jak już jest się na torze to jest walka, tak jak na innym stadionie. Jestem trochę zawiedziony frekwencją, bo w porównaniu do tego, kiedy występowałem w Gorzowie, to teraz jest prawie pusty stadion. Mam nadzieję, że kibice wrócą na trybuny, bo są tutaj świetni. A co im nie pasuje, to wiedzą sami. Życzę temu stadionowi, żeby wróciły czasy, kiedy był wypełniony po brzegi. Mam miłe wspomnienia, że zawsze w Gorzowie stadion był „na full”, była największa frekwencja. Miasto i stadion zasługuje na to, też imię Edwarda Jancarza, wielkiej legendy, zobowiązuje – powiedział Zagar.

Krzysztof Frączek