Sayfutdinov i Kołodziej zgodnie przyznali, że FOGO Unia pogubiła się w końcówce

Fot. Marcin Szarejko
Fot. Marcin Szarejko

Każda seria ma swój koniec. W niedzielę mistrzowie Polski zanotowali pierwszą porażkę w tym sezonie PGE Ekstraligi. W ostatnim biegu para Sayfutdinov – Kołodziej przegrała 2:4 i FOGO Unia Leszno z Gorzowa wywiozła tylko punkt bonusowy.

Przed ostatnim biegiem na stadionie im. Edwarda Jancarza mieliśmy remis. Blisko 10 000 kibiców na stojąco oglądało piętnastą gonitwę dnia. Po szerokiej na prowadzenie wysforował się Woźniak, Kasprzak przyciął do kredy i wyprzedził Kołodzieja. Biegowe zwycięstwo TRULY.WORK Stali Gorzów 4:2 oznaczało pierwszą porażkę broniących tytułu leszczynian w tym sezonie (44:46). – Nie udało się nam wygrać. Przegraliśmy minimalnie dwoma punktami. Wiadomo, że lepiej byłoby kontynuować tą dobrą passę i serię zwycięstw. Jestem na siebie bardzo zły, bo byłem główną przyczyną naszej porażki. W ostatnim biegu nie przywiozłem punktów. Musimy wyciągnąć wnioski i jedziemy dalej – powiedział po meczu Kołodziej.

Kołodziej zawody zaczął bardzo dobrze i po trzech biegach miał na swoim koncie 8 punktów. W ostatnich dwóch biegach przywiózł tylko jedno „oczko”. Co było tego przyczyną? – Spotkania w Gorzowie zawsze są trudne. Staraliśmy się z całych sił. Gospodarze dobrze zaczęli i się pogubili albo my odkryliśmy dobre ustawienia. W końcówce to my się pogubiliśmy, sam zrobiłem mnóstwo błędów i wyszło, jak wyszło – dodał zawodnik.

Liderem FOGO Unii Leszno był w tym meczu Emil Sayfutdinov, który zdobył 10 punktów. Jak Rosjanin podsumował te zawody? – Każde spotkanie jest ciężkie i nie można mówić, że jest to sensacja. Przegraliśmy, bo byliśmy słabsi. Nie ma co do tego wracać, jedziemy dalej. Gospodarze dopasowali motocykle w końcówce, a my się pogubiliśmy i to była przyczyna naszej pierwszej porażki w tym sezonie – skomentował żużlowiec.

 

Piotr Kaczmarek