Sayfutdinov chwali twarde tory: Na nich zawsze jest ściganie

Fot. Marcin Karczewski
Fot. Marcin Karczewski

W rewanżowym spotkaniu półfinałowym w Lesznie Emil Sayfutdinov po raz kolejny udowodnił, że jego forma jest na wysokim poziomie. Rosjanin zdobył dziesięć punktów w pięciu startach, a jego pojedynki z zawodnikami BETARD Sparty Wrocław były ozdobą niedzielnego spotkania.

Urodzony w Saławacie zawodnik mecz rozpoczął niemrawo od dwóch trzecich pozycji. Jak się okazało problem tkwił w doborze sprzętu.  – Warunki torowe były trochę inne, niż ostatnio i po prostu źle dobrałem przełożenia i nie miałem takiej prędkości, jakiej bym chciał. Później po zmianie motocykla było dużo lepiej – powiedział w rozmowie ze speedwayekstraliga.pl Sayfutdinov.

Niedzielny mecz był kapitalnym widowiskiem i obfitował w mnóstwo mijanek. Toromistrz z Leszna, Jan Choroś, przygotowując twardą nawierzchnię zadał kłam teoriom, że ciekawe widowiska można oglądać tylko na przyczepnych torach. – Na twardym zawsze jest ściganie. Na przyczepnym torze przeważnie jest jedna ścieżka szybka i ona powoduje to, że wszyscy nią jadą. Dzisiaj w Lesznie można było ścigać się wszędzie – stwierdził Rosjanin.

Dobre występy w spotkaniach ligowych nie przekładają się niestety na wyniki w cyklu FIM Speedway Grand Prix. Po słabym występie w słoweńskich Krsko, Sayfutdinov wypadł poza czołową ósemkę. Dwie ostatnie rundy będą bardzo ważne dla 28-latka. – Mam kryzys w Grand Prix i po prostu nie jadę tak, jakbym chciał. Cały czas się staram i nie poddaję, ale to nie przynosi efektów. Postaram się w ostatnich rundach zrobić jak najwięcej punktów – zakończył reprezentant FOGO Unii Leszno.

Łukasz Woziński