Rollercoaster w wykonaniu EWINNER APATORA Toruń (podsumowanie po 11. rundach)

Fot. Zuzanna Kloskowska
Fot. Zuzanna Kloskowska

Tegoroczny beniaminek PGE Ekstraligi plasuje się aktualnie na 6. miejscu w tabeli tegorocznych rozgrywek najlepszej żużlowej ligi świata. Bywały lepsze i gorsze spotkania, a forma zawodników bywała różna.

Nieprzewidywalność i brak równej formy – to określenia, które najlepiej oddają formę EWINNER APATORA Toruń. Bardzo dobry początek pozwolił podopiecznym Tomasza Bajerskiego wejść pewnie w nowy sezon i z nadzieją spoglądać w przyszłość. Jednak “ładne” przegrane nie dały punktów, których drużyna bardzo potrzebowała.

Dokładnie 4 kwietnia, EWINNER APATOR podejmował na swoim torze MARWIS.PL FALUBAZ Zieloną Górę. Gospodarze pokonali pewnie swoich rywali 51:39 i ani przez moment nie stracili kontroli nad spotkaniem. W tym starciu Chris Holder zdobył 10 „oczek”, a jego młodszy brat, Jack, 10+2. Liderem ze strony miejscowego zespołu okazał się Paweł Przedpełski, który uzyskał 11+1. Ekipa Tomasza Bajerskiego pokazała, że są gotowi ponownie na PGE Ekstraligę i walkę w niej do ostatnich metrów. Kłopoty miały dopiero nadejść.

Po udanym starcie, nadeszły dwie porażki: z BETARD SPARTĄ Wrocław oraz FOGO UNIĄ Leszno. Z kolei 4. kolejka to wysokie zwycięstwo torunian nad ZOOLESZCZ DPV LOGISTIC GKM Grudziądz, które pozwoliło pozytywnie  nastroić się na kolejne spotkania w PGE Ekstralidze. Niestety niewiele to dało i nad EWINNER APATOREM Toruń zawisły burzowe chmury. Od 30 kwietnia drużyna nie wygrała żadnego spotkania, lecz skutecznie zbierała punkty bonusowe w rundzie rewanżowej. Zwłaszcza remis 45:45 w Grudziądzu sprawił, że beniaminek wywiózł z derbowego meczu 2 duże punkty, co pozwoliło im wskoczyć na 6. miejsce w tabeli.

Należy się zatrzymać na chwilę przy meczu wyjazdowym w Lesznie, który można określić mianem “momentu sezonu”. Goście wyjechali z kolejną porażką na swoim koncie, lecz strata była niewielka. EWINNER APATOR Toruń dość mocno postawił się gospodarzom, a czteropunktowa przegrana uznawana była za naprawdę świetny wynik i dobrą prognozę na kolejne rundy.

Po momencie sezonu nadszedł czas na rozłożenie zespołu na czynniki pierwsze. Bezapelacyjnie najrówniej występującym zawodnikiem jest Jack Holder, który do tej pory wykręcił średnią 2.019 i wygrał 15 wyścigów na 54. Młodszy z braci Holderów pojawił się również najczęściej pod taśmą w biegu 15.

Tuż za nim uplasował się Robert Lambert, którego w biegu 14. kibice mogli widzieć najwięcej razy, spośród zawodników toruńskiej drużyny (9). Jego średnia wynosi 2.036, a na ten wynik wpływ miał świetny wynik Brytyjczyka w Grudziądzu, gdzie zdobył komplet 15 punktów.

Nie sposób również nie wspomnieć o Pawle Przedpełskim, który po dwuletniej przerwie i startach w barwach ELTROX WŁÓKNIARZA Częstochowa, powrócił do macierzystego klubu. 26-latek raz został wybrany Rajderem spotkania, to samo tyczy się młodego Brytyjczyka. Pod kątem wyników, wychowanek toruńskiego klubu znajduje się tuż za plecami Jacka Holdera (średnia 1.877 i 17. miejsce w klasyfikacji). Natomiast najniższą średnią biegopunktową w zespole ma Kamil Marciniec – wynosi ona zaledwie 0.333.

Paulina Wiśniewska