Rok doświadczeń i pokory Przemysława Pawlickiego

Fot. Kamil Woldański
Fot. Kamil Woldański

Przed sezonem 2018 do drużyny MRGARDEN GKM Grudziądz dołączył Przemysław Pawlicki, który miał znacząco podnieść siłę uderzeniową żółto-niebieskich. Pod względem skuteczności Pawlicki był drugim zawodnikiem w ekipie Roberta Kempińskiego. Ten sezon był również szczególnym dla wychowanka FOGO Unii Leszno, gdyż po raz pierwszy, jako pełnoprawny uczestnik, wziął udział w rywalizacji o tytuł Indywidualnego Mistrza Świata.

Drużyna MRGARDEN GKM Grudziądz zajęła w rozgrywkach PGE Ekstraligi szóste miejsce. Nie taki był jednak plan założony przed sezonem. Działacze dość odważnie wypowiadali się o walce o awans do pierwszej czwórki. Również Przemysław Pawlicki nie do końca jest zadowolony ze swoich wyników w najlepszej lidze świata. – Nie do końca było tak, jak sobie to zaplanowałem, ale nie zawsze wszystko układa się tak, jak się tego chce. To był dobry sezon, a kolejny pojedziemy tak, aby był lepszy – powiedział w rozmowie ze speedwayekstraliga.pl.

Spoglądając na statystyki PGE Ekstraligi można zauważyć, że Pawlicki najczęściej spośród wszystkich zawodników mijał linię mety na drugiej pozycji. Co, zdaniem zawodnika, trzeba zrobić, aby te drugie miejsca w przyszłym sezonie zamienić na zwycięstwa? – Cały czas nad tym pracuję, więc na razie nie jestem w stanie powiedzieć, co trzeba zrobić. Mam swoje wnioski, jednak nie zawsze te wnioski są słuszne. Kiedy dojdę do tego poziomu, że będę przywoził więcej pierwszych miejsc, wtedy będę mógł powiedzieć, jaka była przyczyna – zaznaczył zawodnik.

Przed sezonem Przemysław Pawlicki wspominał, że twarde nawierzchnie nie należą do jego ulubionych i rzeczywiście pierwsze mecze na torze przy Hallera 4 nie były dla niego najłatwiejsze, jednak czas spędzony na dopasowaniu sprzętu do grudziądzkiej nawierzchni zaowocował w drugiej części sezonu bardzo dobrymi wynikami i efektowną jazdą. – Wcześniej nie był to mój ulubiony tor, ale na dzień dzisiejszy bardzo go lubię, lubię się tam ścigać, lubię wyprzedzać i walczyć  każdy punkt – przyznał Pawlicki. – Grudziądzki tor bardzo mi odpowiada i myślę, że będzie tak również w przyszłym roku, a może i nawet w kolejnych latach – dodał żużlowiec.

Podsumowując sezon 2018 nie sposób nie wspomnieć o cyklu FIM Speedway Grand Prix. Nie o takich występach marzył z pewnością nasz rozmówca. Polak w klasyfikacji generalnej zajął dopiero czternaste miejsce i przynajmniej na rok musi zapomnieć o walce o medale Indywidualnych Mistrzostw Świata. – Pierwszy rok w Grand Prix nie ułożył się po naszej myśli. Traktuję go jako rok doświadczeń i rok pokory. Będę walczył o to, aby znowu dostać się do tych rozgrywek i pozostać w nich jak najdłużej – zapowiedział Pawlicki.

Kamil Rychlicki