Robert Sawina: Mamy jeszcze spore rezerwy

Fot. Marcin Karczewski

Niemal do ostatnich metrów ważyły się losy dwumeczu między FOR NATURE SOLUTIONS APATOREM Toruń a drużyną MOJE BERMUDY STAL Gorzów Wielkopolski. Robert Sawina w rozmowie ze speedwayekstraliga.pl podkreśla, że jego podopieczni nie pokazali jeszcze w pełni swoich możliwości.

Jakub Keller (speedwayekstraliga.pl): Wygrywacie z MOJE BERMUDY STALĄ Gorzów Wielkopolski. Jest pan zadowolony z przebiegu spotkania? Czy jednak w obliczu braku punktu bonusowego pozostaje niedosyt?

Robert Sawina (menadżer FOR NATURE SOLUTIONS APATORA Toruń): Patrząc na wyniki, można powiedzieć, że są jeszcze spore rezerwy. I to u każdego zawodnika. Początek meczu nie poszedł po naszej myśli, a miał spory wpływ na to co działo się później. Bo do ostatniego biegu musieliśmy drżeć o zwycięstwo.

A propos ostatniego biegu – jak pan skomentuje decyzję sędziego o powtórce w pełnej obsadzie?

Bartosz Zmarzlik upadł na pierwszym łuku w ferworze walki. Dlatego uważam, że sędzia podjął słuszną decyzję.

Jack Holder podzielił się spostrzeżeniami na temat nowego sprzętu?

Sporo pracował, ale i tak musi go lepiej poznać. Nie do końca wszystko można dopasować i sprawdzić na treningu. Niektóre wnioski można wyciągnąć dopiero po zawodach.

Na silnikach pożyczonych od Emila Sayfutdinova jechał Krzysztof Lewandowski. Liczyliście, że te jednostki pozwolą na lepszą zdobycz?

To kolejny przykład na to, że trening nie zawsze ma przełożenie na mecz ligowy. Trudno było dopasować silnik, który wcześniej nie jeździł. Pewne ustawienia trzeba było robić „na czuja”. Jestem jednak zadowolony z postawy Krzysztofa. Dołożył cenną trójkę do zdobyczy zespołu.

Przed własną publicznością zadebiutował Mateusz Affelt. Wiąże pan z tym zawodnikiem spore nadzieje?

Mateusz zdobywa doświadczenie w zawodach młodzieżowych i małymi krokami wchodzi w dorosły żużel. W miarę możliwości będzie dostawał kolejne szanse w meczach PGE Ekstraligi. Wszystko jednak w swoim czasie.

A jak pan ocenia jego jazdę?

Ma spore umiejętności. Może punktów z tego w PGE Ekstralidze jeszcze nie ma, ale widzę, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Sporo pracuje i wszystko co trzeba ma poukładane.

Kiedy Krzysztof Lewandowski upora się z problemami sprzętowymi?

Niebawem odbierze nowy silnik i na nim będzie budował prędkość.

Czy to będzie jednostka od Ryszarda Kowalskiego?

Tak. Liczę na to, że w Ostrowie Krzysztof pokaże nam pełnię swoich możliwości.

Jedziecie do Ostrowa, który żegna z PGE Ekstraligą. Taki przeciwnik może być niebezpieczny?

Oczywiście, bo nie ma nic do stracenia. My jednak mamy w tym sezonie swoje plany, które konsekwentnie realizujemy. Liczę, że będą to ciekawe zawody, które zakończymy zwycięsko.

Czy w waszych planach jest jakaś drużyna, z którą chcielibyście spotkać się w fazie play-off?

Na pewno nie chcielibyśmy pojechać do Lublina, bo już tam byliśmy i blado to wyglądało.

MOTOR był też na Motoarenie. I wyjechał ze zwycięstwem.

No właśnie. Dlatego chcielibyśmy trafić na ten zespół dopiero w finale.

Wiemy już, że na kolejne dwa lata w zespole pozostają Patryk Dudek i Robert Lambert. Wiadomo, kiedy kolejni zawodnicy porozumieją się z klubem?

Wszystko zależy od właściciela. Cieszę się, że wspomniani zawodnicy zostają z nami. Mam nadzieję, że w kolejnych latach będziemy dysponować składem, który pozwoli nam walczyć o medale.

 

Tekst: Jakub Keller
Foto: Łukasz Trzeszczkowski