Robert Kościecha nie ma pretensji do Buczkowskiego: Musimy dać mu trochę czasu (wywiad)

Fot. Marcin Kubiak
Fot. Marcin Kubiak

W piątkowe popołudnie FOGO Unia Leszno pokonała na swoim torze MRGARDEN GKM Grudziądz i jako pierwsza drużyna w sezonie 2019 zapisała na swoim koncie punkt bonusowy za lepszy bilans w dwumeczu, umacniając się tym samym na fotelu lidera PGE Ekstraligi. W drużynie gości dobre spotkanie zaliczył Szwed Antonio Lindbaeck. – Zdobyć tyle punktów jadąc z drugim numerem startowym, to naprawdę jest dobry wynik – powiedział w wywiadzie dla speedwayekstraliga.pl Robert Kościecha.

Kamil Rychlicki: Przyjeżdżając do Leszna na pewno byliście świadomi, że nie będzie to łatwe spotkanie, bo FOGO Unia była zdecydowanym faworytem. Czy wynik tego spotkania choć trochę was zadowala?

Robert Kościecha: Po dziesiątym biegu apetyty mieliśmy trochę większe. Gdzieś nam te punkty pouciekały. Walczyliśmy i optymistycznie patrzymy na kolejne mecze. To jest najważniejsze.

Gospodarze w pierwszej serii startów uciekli na sześć punktów. Chyba ten początek spotkania nie był dla grudziądzan wymarzony.

Tak, ale przyjechaliśmy do Drużynowego Mistrza Polski i tu jest naprawdę ciężko wygrywać biegi. Na początku spotkania brakowało nam „trójek”, później nasi zawodnicy znaleźli odpowiednie ustawienia i było coraz lepiej. W końcówce gospodarze dopasowali się już bardzo dobrze do tego toru i przypieczętowali swoje zwycięstwo.

Czy warunki torowe w jakimkolwiek stopniu was zaskoczyły? Wydawało się, że nawierzchnia była wyjątkowo twarda jak na tor w Lesznie.

Nawierzchnia nas nie zaskoczyła. Zbliża się okres letni, więc te tory będą bardziej twarde. Pogoda robi swoje, przy dwudziestu pięciu stopniach nie da się zrobić przyczepnej nawierzchni, bo polewaczka musiałaby cały czas być na torze, a na to nie pozwolą na pewno komisarze. Byliśmy przygotowani na takie warunki.

Jak oceni pan występ Marcina Turowskiego? W biegu juniorskim zdobył dwa punkty, później również zostawił sporo serca na torze.

Widać, że Marcin z meczu na mecz jedzie coraz lepiej. Bardzo się z tego cieszę. Widać, że brakuje mu jeszcze objeżdżenia w PGE Ekstralidze i popełnia jeszcze dużo błędów. Cieszy na pewno to, że już lepiej wychodzi spod taśmy. Te elementy powoli są poprawiane i było widać w tym meczu, że jest coraz lepiej. Nie zna jeszcze dokładnie wszystkich torów i tu jest jeszcze sporo do popracowania.

Siedem punktów i trzy bonusy zdobył Antonio Lindbaeck. Chyba takich zdobyczy oczekiwaliście od tego zawodnika od początku sezonu?

Dokładnie tak. Po trzynastym biegu wiedzieliśmy, że mecz jest przegrany, więc z trenerem Kempińskim ustaliliśmy, że w biegu nominowanym pojedzie Antonio, aby jeszcze bardziej go podbudować. Spisał się znakomicie. Zdobyć tyle punktów jadąc z drugim numerem startowym, to naprawdę jest dobry wynik.

Słabszy występ zaliczył Krzysztof Buczkowski. Dało się zauważyć, że był bardzo niezadowolony, kiedy dowiedział się, że z rezerwy taktycznej zastąpi go Kenneth Bjerre.

Kto jest zadowolony, kiedy jest zastępowany? Obawiałem się tego meczu w wykonaniu Buczkowskiego. Po tak poważnym upadku, który zaliczył w spotkaniu w Grudziądzu, obawiałem się, że nadal może odczuwać jego skutki. Nie mamy do Krzysztofa żadnych pretensji, bo w poprzednim spotkaniu pomógł nam bardzo dużo. Tutaj próbował, ale musimy dać trochę czasu naszemu kapitanowi i na pewno wróci do tej optymalnej formy, którą prezentował wiosną.

Po jego zachowaniu widać jednak, że bardzo ambicjonalnie podchodzi do swoich obowiązków.

Mogę powiedzieć, że również w meczu w Grudziądzu z FOGO Unią, kiedy nie został nominowany do czternastego biegu, to też był bardzo zdenerwowany i niezadowolony. Wiadomo, że Krzysztof jest bardzo mocnym i ambitnym zawodnikiem, więc każdą porażkę bardzo przeżywa. To nas cieszy, bo to jest sportowa złość.

Przed MRGARDEN GKM mecz z GET WELL Toruń. Po słabszym początku toruńska drużyna odzyskuje pewność siebie. Obawiacie się tego spotkania?

W PGE Ekstralidze żadne spotkanie nie jest łatwe. Do niedzielnego meczu podchodzimy tak, jak do każdego innego. Będziemy trenować i robić wszystko, aby jak najlepiej przygotować się do tego meczu. Będziemy walczyć o zwycięstwo. Nikogo nie lekceważymy i wiemy, że to spotkanie nie będzie łatwe, tym bardziej, że są to derby.

 

Kamil Rychlicki