Przedpełski: Do rewanżu podchodzimy z pokorą i rozwagą

Fot. Marcin Karczewski

13 punktów i dwa bonusy dorzucił do dorobku swojego zespołu Paweł Przedpełski w pierwszym, półfinałowym meczu pomiędzy FOR NATURE SOLUTIONS APATOREM Toruń a MOTOREM Lublin. Wychowanek toruńskiego klubu nie krył zadowolenia po spotkaniu, ale też ostrożnie wypowiada się o niedzielnym rewanżu.

Jakub Keller (speedwayekstraliga.pl): Czy twoim zdaniem o zaliczce przed meczem w Lublinie, można mówić, że to „tylko”, czy „aż” dziesięć punktów?

Paweł Przedpełski (FOR NATURE SOLUTIONS APATOR Toruń): W zasadzie trudno cokolwiek powiedzieć. Czy to wysoka zaliczka? Wszystko okaże się w niedzielę.

Z jakimi więc nastrojami opuszczacie stadion?

Wygraliśmy i to jest najważniejsze. To powinno cieszyć.

Ale chyba wynik 50:40 przed meczem bralibyście w ciemno?

Myślę, że w tym sezonie każda drużyna, jakiekolwiek zwycięstwo z MOTOREM Lublin wzięłaby w ciemno. Nawet na własnym stadionie. Pamiętamy, że nam nie udało się pokonać lublinian w rundzie zasadniczej na Motoarenie. Przegraliśmy różnicą sześciu punktów.

Rewanż zapowiada się niezwykle ekscytująco. Robert Sawina mówił, że aby obronić zaliczkę, będziecie musieli sporo się napocić.

Zdajemy sobie sprawę z klasy rywala. Pamiętamy, jacy byli mocni w rundzie zasadniczej. Wiemy, jak mocni zawodnicy tam startują i zapewne łatwo się nie poddadzą.

Jakie w ogóle nastawienie panuje w zespole przed rewanżem? Czasu na przemyślenia i wyciąganie wniosków praktycznie nie ma.

Po prostu drużynowo podchodzimy z pokorą i rozwagą do tego rewanżu. Trzeba jednak powiedzieć wprost, że szykuje się bardzo trudne spotkanie.

Na początku pierwszego spotkania nie było zbyt wielu emocji. Później jednak mogliśmy zobaczyć mijanki. Lublinianie mówili, że tor się zmienił. Też masz takie odczucia?

Zazwyczaj jest tak, że w pierwszej serii ciężko się wyprzedza. Dopiero później można się pościgać jak nawierzchnia się odsypie.

Ale zgodzisz się, że ten tor był inny, niż choćby podczas ostatnich meczów?

Bardzo mnie to cieszy, że były równe pola startowe.

No właśnie. Można było wygrać praktycznie z każdego?

Dokładnie tak. Nie było tak, jak wcześniej, że chodziło tylko jedno pole czy dwa. W zasadzie nie było znaczenia, z jakiego miejsca się startowało. Wszędzie było tak samo. Dało to dobre widowisko.

Sporo trenowaliście. Warunki podczas meczu były porównywalne jak te na treningu?

Tak. I to bardzo. Dlatego cieszymy się, że wszystko razem tak dobrze zagrało.

Podobno byłeś bardzo szybki na treningu?

Sporo przygotowywaliśmy się do tego spotkania. Było dużo jazdy. Przetestowaliśmy kilka silników. Cieszymy się, że dało to pozytywny efekt.

 

Jakub Keller