Przed Boll Warsaw FIM Speedway Grand Prix of Poland: Świst wróży sukces Woffindena

Fot. Marcin Karczewski
Fot. Marcin Karczewski

– Trzymamy kciuki za polskich żużlowców w Grand Prix, ale to nie oni, ale Tai Woffinden jest faworytem do złotego medalu – uważa Piotr Świst, były reprezentant Polski, w rozmowie ze speedwayekstraliga.pl.

18 maja w Warszawie rozpocznie się cykl Grand Prix 2019. Zakończenie, czyli dziesiąty turniej sezonu w październiku w Toruniu.

Gdybym miał teraz wskazać największego faworyta do złota, to jest nim Tai Woffinden – mówi Świst. – Aktualnie widać, że z wszystkim trafił, na czele ze sprzętem. Ponadto jest świadomy swoich celów. Mówi wprost, że chce obronić złoto, a kibicom to się podoba. Nie sądzę też, że Woffinden rzucałby słowa na wiatr. Jest na tyle doświadczony, że wie co mówi. Czyli musi być naprawdę mocny – dodaje.

W stawce GP jest czterech Polaków. To Bartosz Zmarzlik, Patryk Dudek, Maciej Janowski i Janusz Kołodziej. Ponadto podczas Boll Warsaw FIM Speedway Grand Prix of Poland z przechodnią dziką kartą pojedzie Bartosz Smektała.

Nie będziemy mieli łatwo, bo jest wspomniany Woffinden, którego ograć będzie piekielnie trudno – twierdzi Świst. – To jednak my powinniśmy najbardziej deptać mu po piętach. Sezon dopiero się rozpoczął. Może w jego trakcie nasi złapią to coś, że przeskoczą Brytyjczyka? Kandydatami do medali jesteśmy jednak na pewno. Być może uda się też wreszcie wygrać w Warszawie, co byłoby fantastyczną promocją naszego sportu, bo wszyscy by mówili, że Polak wygrał na PGE Narodowym – dodaje.

Debiutantem w stawce GP będzie Janusz Kołodziej, który po wielu latach dość nieoczekiwanie wraca do elity żużlowców.

Będzie miał najtrudniej z Polaków, bo przerwa robi swoje. W jego przypadku szczególnie istotne będzie to, jak wejdzie w cykl – podkreśla Świst.

Piotr Świst nigdy nie miał okazji jeździć w GP, bo w najlepszych latach jego kariery rozgrywano jednodniowy finał IMŚ. Świst zresztą raz w nim wystąpił. Było to w 1994 roku w Vojens, gdzie zajął 15 miejsce.

Z perspektywy zawodnika lepiej jak mistrza wyłania cykl turniejów, a nie jednodniowy finał – uważa Świst. – Cykl to jest cykl. Inaczej patrzą na to choćby sponsorzy. Pomijam fakt, że mistrzem w GP nie zostaje się przypadkowo. Natomiast jednodniowy finał lubił niespodzianki, co też oczywiście miało swój urok, ale nie było tak sprawiedliwe jak rywalizacja w Grand Prix.

Niespełna 1000 biletów pozostało w sprzedaży na warszawskie zawody. 18 maja PGE Narodowy znów będzie pełny. Można jeszcze kupować wejściówki na kupbilet.pl/sgp2019.