Problemy Laguty, piękny gest Chugunova – wypowiedzi BETARD Sparty Wrocław z #LUBWRO

Fot. Klaudia Żurawska vel Dziurawiec
Fot. Klaudia Żurawska vel Dziurawiec

Wrocławianie na wyjeździe musieli poradzić sobie bez swojego lidera Taia Woffindena, który w piątkowym spotkaniu doznał złamania łopatki. Mimo stosowanego za niego zastępstwa zawodnika BETARD SPARCIE nie udało się pokonać drużyny z Lublina, która wygrała w stosunku 52:38.

– Cieszę się i fajnie, że jestem szybki, ale wszyscy zawodnicy muszą wyciągnąć wnioski ze swoich pierwszych startów, ja również popełniłem kilka błędów. Jesteśmy dobrą drużyną, oby Janowski, Laguta i reszta chłopaków znaleźli szybkość, odpowiednie ścieżki i wszystko dobrze się dla nas skończyło. Oczywiście bardzo brakuje nam Taia Woffindena, wiemy jak świetnym jest zawodnikiem. Jednak myślę, że nadal nasza drużyna jest silna, to dobra kombinacja mamy w zespole zarówno młodszych, jak i starszych zawodników. Oby przyniosło to spodziewane rezultaty – powiedział Daniel Bewley po drugiej serii startów.

– Szczerze mówiąc, nie wiem dlaczego tracimy tyle punktów. Nigdy mi w Lublinie nie szło, więc nie spodziewałem się, że tak uda mi się tutaj dopasować, ale w moim przypadku to zadziałało. Niestety w przypadku reszty nie za bardzo i chłopaki ciągle szukają. Ciężko się dopasować do tego toru. Chciałbym pomóc Ninie Słupskiej i zaangażować się, poprzez oddanie wynagrodzenia za mój dodatkowy bieg, w którym jechałem jako Zastępstwo Zawodnika za Taia i zdobyłem 2 punkty. Zachęcam wszystkich, aby zaangażowali się w pomoc jej. Aż przykro się robi kiedy zda się sprawę, że my będziemy cieszyć się z lata, a ona może go nawet nie zobaczyć. Proszę wszystkich, aby zaangażowali się w tą akcje – zachęcał po swoim trzecim starcie Gleb Chugunov.

– Czasami żużel jest taki dziwny, że mimo, że ten sam silnik, który dobrze działał w piątek podczas podobnej pogody powinien dobrze się spisywać również na tym torze, a okazuje się, po tym jak trzy razy na nim wyjechałem, że nic w nim nie pasuje. Dopiero, chyba na czwarty mój bieg udało się mechanikom go chociaż troszkę dopasować. W ogóle ten tor trochę był dziwny i trudno było tego wieczoru znaleźć odpowiednie dopasowanie. Robiliśmy wszystko, żeby to się udało i w kilku wyścigach trochę lepiej to wychodziło. Bieg 15. przerwano i w drugim podejściu źle wystartowałem i cóż zrobić. Głowa do góry i jedziemy dalej. Ciężkie pytanie, czy próba toru mi pomogła, czy nie. Myślałem że właśnie tak, bo nigdy wcześniej nie miałem okazji do niej wyjechać. Wypróbowałem oba silniki i wydawało mi się, że oba są ok. Zdecydowałem się na ten z meczu w Grudziądzu, ale nie zagrał w ogóle. Każdy wie, że jak jedzie się przed Grigorijem, to trzeba uciekać albo go przepuścić (śmiech) – podsumował na pomeczowej konferencji na antenie nSport+ Artem Laguta decyzję o wykluczeniu jego brata w biegu 11. i swój występ podczas tego meczu.

 

Alicja Labrenc