„To był prawdziwy żużel, który nas trochę spompował”- wypowiedzi PGG ROW-u Rybnik z meczu #WRORYB

Fot. Wojciech Tarchalski
Fot. Wojciech Tarchalski

Wczorajszy mecz PGE Ekstraligi pomiędzy beniaminkiem PGG ROW-em Rybnik, a BETARD Spartą Wrocław zakończył się dominacją miejscowej drużyny z Dolnego Śląska. Beniaminek najlepszej żużlowej ligi świata uległ aż 63:27.

Powiem szczerze, że czuję się jak u siebie. Kibice mnie bardzo miło przywitali. Co do meczu, to nie poukładało się tak, jak miało. Czułem, że motocykl jest bardzo szybki. Być może, gdyby mi Maksym Drabik nie poszerzył łuku, to pewnie tam był sobie poradził. Z zespołem rozmawialiśmy, nikt z nas nie jest zadowolony z wyniku i nic nam nie idzie, mecz ucieka – powiedział w trakcie spotkania na antenie ELEVEN SPORTS 1 Vaclav Milik.

Gratulacje dla drużyny z Wrocławia. Co poszło nie tak? Po prostu są oni silną drużyną, kompletną, nie mają słabych punktów. Tor był wymagający tak, jak mówił Maciej Janowski. Próbowałem wyciągnąć to, co mogłem i lepsze biegi przeplatałem gorszymi. Myślałem w pewnym momencie, że jest ta prędkość i znów zdobyłem zero. Nie było łatwo. Powiem szczerze, że na takim wymagającym torze nie miałem jeszcze przyjemności jeździć w tym roku. To był prawdziwy żużel, który nas trochę „spompował”. Starty nie były złe, ale nie mogłem potem złapać płynności jazdy. Parę punktów uciekło np. raz z Taiem, raz z Glebem – wyjaśnił w Mix Zone Adrian Miedziński, który w PGG ROW-ie Rybnik występuje w roli gościa.

Daria Jagodzka