Powrót Vaculika i połowiczne sukcesy (komentarze #CZEGOR)

Raz na wozie, raz pod wozem. Po ciężkich momentach częstochowianie wywalczyli zwycięstwo w meczu z CASH BROKER Stalą Gorzów, kończąc spotkanie wynikiem 49:41. Punkt bonusowy jednak zabrali ze sobą do domu gorzowianie, realizując tym samym część swojego planu na to spotkanie.

Można by powiedzieć, że ze strony forBet Włókniarza Częstochowa początek spotkania wyglądał obiecująco. Już po 6. biegu częstochowianie prowadzili ośmioma punktami i wśród kibiców, jak i całego zespołu pojawił się apetyt na bonus. – Szkoda tego bonusa, faktycznie gdzieś z tyłu głowy pojawiła się myśl, że jest szansa na wyrwanie go, jednak rzeczywistość okazała się trochę inna – powiedział po meczu Michał Finfa.

Przyjechaliśmy do Częstochowy powalczyć. Myślę, że pokazaliśmy dobry żużel, bowiem na torze wiele się działo. Robiliśmy wszystko by wygrać, lecz niestety nie wszystko potoczyło się tak jak byśmy tego chcieli. Taki jest żużel – mówił z kolei Bartosz Zmarzlik.

W drużynie częstochowskiej błyszczała gwiazda Leona Madsena, który był najlepiej punktującym zawodnikiem w drużynie gospodarzy. – To było bardzo ciężkie spotkanie, zdobyliśmy jednak ważne punkty, poprzednie spotkania niekoniecznie szły po naszej myśli, jednak czasami jest się u góry, a czasem na dole, nie można nie popełniać błędów. Tym razem odnieśliśmy zwycięstwo, jestem bardzo zadowolony ze swojego wyniku, jak i z wyniku całego zespołu – mówił kapitan częstochowian.

Zaniepokojenie w zespole gospodarzy wzbudziła dyspozycja Tobiasza Musielaka. – Muszę potwierdzić słowa trenera Marka Cieślaka, bowiem to nie jest tak, że Tobiasz nie robi nic, aby było lepiej. Cały czas szuka, testuje nowe silniki. Mamy nadzieję, że jeszcze przed meczem z Lesznem stanie na nogi, bo inaczej ciężko będzie o punkty meczowe w tym spotkaniu – podkreślił Michał Finfa.

W drużynie Cash Broker Stali Gorzów zawiodła formacja juniorska. – Martwi postawa Rafała Karczmarza, który wciąż odczuwa skutki upadku w Pile – stwierdził trener Chomski. – Część planu została zrealizowana, wiadomo, że przyjechaliśmy, aby powalczyć o zwycięstwo, jednak to częstochowianie okazali się lepsi. Obroniliśmy bonus, który jest równie ważny w kontekście dalszej walki. Do składu wrócił Martin Vaculik, widać jeszcze pewne niedociągnięcia jeżeli chodzi o starty, musi on zgrać się ze swoim sprzętem. Cieszy mnie fakt, że po słabszym początku Szymon Woźniak podniósł się – dodał trener gorzowian.

Justyna Szweda
Fot. Kamil Woldański