Porażka, która nie przyniosła chluby Get Well (komentarze #LESTOR)

Zawodnicy FOGO UNII Leszno zrehabilitowali się po przegranym w ubiegłym tygodniu meczu z zespołem GRUPY AZOTY UNIA Tarnów i przed własną publicznością wygrali spotkanie 9. rundy PGE Ekstraligi z toruńskimi „Aniołami” 54:36. – Wystarczy zerknąć w program zawodów i widać, gdzie zabrakło nam punktów – mówił na konferencji po zakończeniu spotkania menedżer drużyny gości Jacek Frątczak.

– Staraliśmy się wszystko to rozegrać na tyle, na ile się dało. Dysproporcja była ogromna, zwłaszcza patrząc na pozycje juniorskie. Widać to, że gospodarze zmierzają w jasno określonym celu, przed nami mnóstwo pracy. Co prawda na własnym torze mamy więcej zawodników, którzy punktują, o tyle na wyjazdach jest już nieco gorzej. Tor w Lesznie był równy dla wszystkich, nie było zbyt wielu mijanek, ale na ten temat nie ma już co dyskutować – dodał Frątczak.

Jack Holder, który w tym meczu na swoim koncie w tym meczu zgromadził 9 punktów podkreślił, że bardzo lubi tor w Lesznie. – Zdecydowanie lepiej startowało mi się z pól wewnętrznych, wygrywałem wtedy starty i czułem odpowiednią prędkość. W przedostatnim biegu wieczoru udało mi się przywieźć trójkę, to również zasługa startu z wewnętrznego pola.

Menedżer gospodarzy Piotr Baron już na początku swojego podsumowania tych zawodów podziękował obu drużynom za doskonałą walkę na torze i podkreślił, że takiego wyniku nie dałoby się osiągnąć bez ciężkich treningów jakie mieli za sobą w ciągu ostatniego tygodnia zawodnicy FOGO Unii Leszno. Jest bardzo dobrze, bardzo się cieszymy, jedenaście wyścigów wygranych przez zespół z Leszna indywidualnie. Ten nieudany mecz z Tarnowem możemy śmiało przykryć tym wynikiem i zwycięstwem. Warto zauważyć doskonałe spasowanie do toru Emila Sayfutdinova – trzynaście punktów świadczy samo o sobie. Emil bardzo szybko wyciąga wnioski, więc w momencie kiedy zdarzają się gorsze wyścigi, to w kolejnych po kilku korektach jedzie na najlepszym poziomie.

Kapitalnym występem Emila Sayfutdinova zakończyło się to spotkanie – trzynaście, tyle punktów zgromadził Rosjanin w tym spotkaniu na swoim koncie. – W zawodach było za mną kilka korekt, później było coraz lepiej ze startami, było mi też łatwiej jeździć na trasie. Spotkanie było bardzo wymagające, prócz rywali z Torunia naszym przeciwnikiem była także pogoda, a w Lesznie jak zawsze mamy doskonały tor do walki. Po meczu w Tarnowie był w drużynie lekki niepokój, ale wszystko to odchodzi w niepamięć.

Na to spotkanie trener ustawił Emila Sajfutdinova w parze z Januszem Kołodziejem, Rosjanin przyznał, że współpraca z Januszem przebiegała doskonale, co było widać na torze

Zapytany na konferencji pomeczowej o chęć jazdy w tym meczu Pawła Przedpełskiego menedżer gości z Torunia odpowiedział, że każdy z zawodników chce bardzo jechać w spotkaniu. – Postawiłem na inne rozwiązanie taktyczne, wiedzieliśmy, że nie jesteśmy faworytem tego spotkania. To była moja świadoma decyzja. Osoba Jack’a Holdera pokazuje jaki był mój zamysł.

Eryk Woźniak
Fot. Zuzanna Kloskowska