„Pomogła nam sportowa złość” – wypowiedzi FOGO UNII Leszno z meczu #CZELES

Fot. Grzegorz Misiak
Fot. Grzegorz Misiak

Meczem zamykającym 2. rundę zmagań PGE Ekstraligi, był pojedynek aktualnych Drużynowych Mistrzów Polski z ELTROX WŁÓKNIARZEM Częstochowa. Po słabej pierwszej części spotkania, zawodnicy FOGO Unii Leszno wyciągnęli wnioski i zaczęli odrabiać starty. Ostatecznie mecz zakończył się zwycięstwem gości 49:41.

Kibiców niestety nie ma na stadionach, ale pewnie nie są zadowoleni po naszym pierwszym meczu i wcale się nie dziwię. W naszym otoczeniu wydaje się, że wszystko jest w porządku. Zawodnicy wiedzą czego chcą i myślę, że w jakiś szczególny sposób nie trzeba ich motywować. Po przegranym meczu na własnym torze, bardziej trzeba było rozprężyć atmosferę. Nasi zwodnicy są bardzo ambitni i chcą wygrywać, a jak wiadomo, nie zawsze się to udaje. Musimy poczekać i zobaczyć jak się wszystko poukłada. Myślę, że takie same szanse na zwycięstwo ma zarówno ELTROX WŁÓKNIARZ Częstochowa, jak i my. Chcemy pojechać o jak najlepszy wynik i zrobić świetne widowisko. Musimy jechać swoje – powiedział przed rozpoczęciem spotkania menedżer FOGO UNII Leszno, Piotr Baron.

Janusz po prostu wjechał w moją linię jazdy i musiałem wyhamować prędkość. Być może czuł się na tej prostej szybszy i dlatego ponowił wejście ostrzej pode mnie. Szkoda, że nie ma u mnie tej prędkości, bo zdecydowanie mi jej brakuje. Już od jakiegoś czasu nie mogę sobie z tym poradzić. Z tego powodu spędziliśmy dużo czasu na torze. Testowaliśmy kilka nowych ustawień, by odnaleźć tę prędkość. Ze startu wychodzę dość dobrze, a na trasie jestem mijany jak tyczka – tak Piotr Pawlicki wyjaśnił sytuację z biegu trzeciego na antenie nSport+.

Następnie kapitan mistrzów Polski odniósł się do przygotowania toru oraz do używanych opon. – Tor fajnie przystosowuje się do tego, żebyśmy mogli się pościgać. Krawężnik potrafi fajnie „wyciągnąć”, jeśli masz dopasowany sprzęt. Jest tu wiele ścieżek. Z resztą jak zawsze w Częstochowie. Mieliśmy zbyt mało czasu, aby wszystko zmieniać w swoich motocyklach. Myślę, że przyszły tydzień będzie czasem na kolejne testy. Ostatnio jechałem na Anlasie i zdecydowanie mi one nie pasowały. Dowiedziałem się jednak, że trzeba inaczej dobrać np. przełożenie. Może przyjdzie czas, że uda mi się do nich dopasować swoje motocykle – zakończył.

Bardzo się cieszę, że wygraliśmy. Szczególnie po przegranym meczu u siebie. Te punkty są dla nas bardzo ważne. Osobiście jestem sportowo bardzo zły. Od początku nie szło mi tak, jak chciałem i nie mam tej prędkości, jakiej potrzebuję. Na razie ciężko nadrobić umiejętnościami, bo jest się uzależnionym od sprzętu, którym dysponujemy. Mam nadzieję, że szybko tę prędkość odnajdę i znów będę się czuł szybki. Staram się skupiać na swoim tunerze. Przetestowałem w swojej karierze wiele rzeczy. Obecnie ze swoim sprzętem zdaję się na swojego tunera, by wraz z nim odnaleźć brakującą prędkość – skomentował spotkanie Emil Sayfutdinov, który biegi nominowane oglądał z parku maszyn.

Wnioski wyciągaliśmy od samego początku spotkania. Na odprawach cały czas dyskutowaliśmy, w którą stronę iść z ustawieniami. W pewnym momencie było ciężko, ponieważ każdy z nas inaczej ustawiał sprzęt. W końcu każdy w swoim boksie trafił z ustawieniami i punktowaliśmy do końca spotkania. Pamiętajcie, że ELTROX WŁÓKNIARZ Częstochowa ma za sobą pierwszy mecz. Nie dziwię się chłopakom, na naszym przykładzie, że się pogubili. Myślę, że z meczu na mecz będą się coraz bardziej rozkręcać. Czasami jest też tak, że przyjeżdżając na nie swój tor jest się dwa razy bardziej pobudzonym i głowa dwa razy mocniej pracuje. Powodem tego jest świadomość, że się na tym torze nie trenowało. Nie jest się wtedy uśpionym. Wówczas cały czas szuka się najlepszej opcji. Szczególnie, że tor cały czas zmieniał się i do samego końca meczu trzeba było robić zmiany w motocyklu. Mała różnica w motocyklu robiła dużą różnicę na torze. Tego musieliśmy pilnować. Tego też brakowało FOGO UNII Leszno na ostatnim meczu i dlatego się pogubiłem. Zrobiłem wszystko tak samo, jak na treningach i sam się uśpiłem. Pomogła nam sportowa złość, którą było widać w jeździe. Byliśmy bardzo zdeterminowani – zdradził sekret odrabiania start i ostatecznie wygrania meczu, Janusz Kołodziej w magazynie PGE Ekstraligi w nSport+.

Pytanie do Rajdera Meczu miał Mirosław Jabłoński, którego zaciekawiła sytuacja po biegu piętnastym. – Pokazywałem Leonowi Madsenowi, że przy jego motocyklu fajnie świecą światełka przy tyrystorze (śmiech). Zauważyłem, że używa tego samego co ja, tylko nowszy model. Patrząc jak Leon napędza się przy krawężniku,  to mam dziwne odczucia. Ja mam starszy model jeszcze nie przetestowany, więc muszę to zrobić i się zastanowić – odpowiedział lider FOGO UNII.

 

Martyna Wolnik