“Pojechaliśmy całą drużyną równo” – wypowiedzi EWINNER APATORA Toruń po #TORZIE

Fot. Łukasz Trzeszczkowski
Fot. Łukasz Trzeszczkowski

Inauguracja sezonu 2021 na toruńskiej MotoArenie dla EWINNER APATORA. W pierwszej kolejce PGE Ekstraligi gospodarze pokonali MARWIS.PL FALUBAZ Zieloną Górę 51:39. Do zwycięstwa drużynę z Torunia poprowadzili Paweł Przedpełski oraz Jack Holder, a swój debiut zaliczył Krzysztof Lewandowski.

Co musi się stać, aby Tomasz Bajerski wsiadł ponownie na motocykl? – Myślę, że jakbyśmy zdobyli tytuł Mistrza Polski, to na pewno zobaczycie mnie wtedy na motocyklu – powiedział szkoleniowiec EWINNER APATORA.

W tym spotkaniu zabrakło Tobiasza Musielaka. Nie była to łatwa decyzja dla trenera toruńskiej drużyny. – Czekałem z nią do ostatniego momentu. Składy podałem już w czwartek, według regulaminu, a sparing z MOJE BERMUDY STALĄ mieliśmy dopiero o godzinie 16:30, więc ten skład do końca trzymałem i dopiero po sparingu została podjęta decyzja, że jedzie Adrian Miedziński. Nie skreślamy Tobiasza w tym sezonie, ale na razie skupiamy się na meczu z Zieloną Górą, a w tym meczu jedzie Adrian, a kto dalej? Wszystko jest w rękach zawodników – dodał Bajerski na antenie nSport+.

Szkoleniowiec gospodarzy odniósł się również do kwestii formacji juniorskiej i gotowości Krzysztofa Lewandowskiego na PGE Ekstraligę – Z tym, czy jest wielkim talentem to jeszcze poczekajmy, ale na sparingach spisywał się naprawdę bardzo dobrze. Już w ubiegłym roku, w DMPJ, jeździł bardzo ładnie. Jako młody zawodnik ma jeszcze ten start niewytrenowany, ale w polu jedzie naprawdę bardzo dobrze. Mam nadzieję, że jest już gotowy. Widać, że dawał sobie radę w meczu sparingowym z gorzowskim klubem – stwierdził trener.

Ostatnią kwestią, do której odniósł się Tomasz Bajerski to wpływ pogody na stan toru. – Warunki torowe są dobre. Ani goście, ani my, nie mamy zastrzeżeń do tego. Byłej tutaj o 6:30, więc sytuacja wyglądała tak, że tor był lekko zmarznięty, ale widzimy jaka jest ładna pogoda. Tor jest taki sam, jak na meczu sparingowym z MOJE BEMRUDY STALĄ, więc jedziemy to spotkanie – podsumował menedżer toruńskiej drużyny.

Debiut w PGE Ekstralidze zaliczył Krzysztof Lewandowski. 16-latek opowiedział o swoich wrażeniach po pierwszych startach w Toruniu i o tym, jak się czuje na motocyklu. – Każdy debiut jest moim wymarzonym, ponieważ od dziecka marzyłem o tym, by ścigać się w najlepszej  żużlowej lidze świata. Czułem się dobrze na motocyklu, aczkolwiek popełniałem jeszcze sporo błędów. Pan Piotr Protasiewicz, bo to dla mnie pan, którego darzę ogromnym szacunkiem, gdyż od dziecka oglądałem jak się ściga, popełnił jeden błąd więcej i dzięki temu go wyprzedziłem. Udało mi się utrzymać drugą pozycję. Pokonać pana Piotra to takie samo uczucie, jak pokonać każdego innego zawodnika, bo tutaj nie patrzymy, z kim jedziemy. Każdy chce po prostu wygrać – powiedział Lewandowski w rozmowie z reporterem nSport+.  

W 5. gonitwie Adrian Miedziński upadł na tor i został wykluczony z powtórki biegu. – Na szczęście jestem cały. Przegrałem start. Schowałem się od razu do krawężnika. Max Fricke stanął praktycznie w miejscu, a ja nabierałem prędkości i nie miałem, jak tego motocykla ściągnąć. Niestety, nadziałem się na koło i tyle. Na szczęście nikomu nic się nie stało i jedziemy dalej – odpowiedział zawodnik gospodarzy.

 35-latek dodał również, co jest kluczowe podczas spotkania i jak zmienił się tor po opadach. – To są pierwsze zawody. Wszystko się inaczej zachowuje, uczymy się. Każdy ma nowy sprzęt i dopasowujemy się, by było jak najlepiej. Pierwsze zawody zawsze są obarczone dodatkowymi emocjami. Dobór ścieżek i dobry start są tutaj kluczowe. W nocy padało i jest zimno, więc zewnętrzna była bardziej rozmoczona i krawężnik mocniej pracuje – zakończył wychowanek toruńskiego klubu.

Spotkanie było pełne emocji z różnych względów. Po dwóch latach przerwy do EWINNER APATORA powrócił Paweł Przedpełski, który w spotkaniu zdobył 11 pkt i bonus. Dla wychowanka gospodarzy to był wyjątkowy mecz. – Jak najbardziej fajne uczucie wrócić do domu. Lubię jeździć na tym torze. Teraz mogę sobie to na spokojnie uświadomić i dociera to do mnie. Wiadomo, że jak biegi się wygrywa, to się fajnie jeździ. Jak coś pójdzie nie tak, to działa to w odwrotnym kierunku. Najważniejsze, że drużyna wygrała i pojechaliśmy całą drużyną równo, także można zaczynać drugi dzień świąt. Fajnie w parkingu się wspieramy i naprawdę ambicjonalnie podchodzimy do każdego biegu oraz wyniku. Myślę, że to jest kluczowe i powinno tak funkcjonować – podsumował Przedpełski.

Szkoleniowiec EWINNER APATORA Toruń na sam koniec podsumował spotkanie i powrót zespołu do PGE Ekstraligi. – Bardzo mnie to cieszy. Było różnie. Tutaj biegi nominowane zadecydowały, że wygraliśmy taka liczbą punktów. Mieliśmy również dużo szczęścia – upadek Mateja Zagara, gdzie trochę mu Fricke zajechał, ale taki jest żużel. Panowie pojechali naprawdę dobrze, fajna atmosfera i duch panują w drużynie. Walczyliśmy do końca i nie było nawet przez chwilę zwątpienia, że coś może pójść nie tak. Wielkie gratulacje dla Adriana Miedzińskiego, który po tym upadku słabo wyglądał, ale się pozbierał i wygrał nam te zawody – powiedział Bajerski w nSport+.

Zdaniem trenera toruńskiego zespołu, formacja juniorska pokazała się z dobrej strony, lecz jeszcze trochę pracy przed nimi. – Juniorzy jadą coraz lepiej. Krzysztof Lewandowski dobrze, lecz Karol Żupiński nieco słabiej, ale znamy przyczynę tego. Troszeczkę pracy z psychologiem i będziemy to mieli – dodał menedżer EWINNER APATORA Toruń.

Przed zespołem pierwszy mecz wyjazdowy w tym sezonie. W najbliższy piątek drużyna uda się na stadion Olimpijski, by tam zmierzyć się z BETARD SPARTĄ Wrocław. – Zawodnicy bardzo dobrze się orientują na tamtejszym torze. Jeździł tam też Chris Holder, a ja na pewno obejrzę nagranie. Zawsze wysyłam chłopakom 2 lub 3 biegi, które są naprawdę ważne. Gdzie, jak jadą i w którym momencie. Musimy jechać po prostu swoje i nie patrzeć na to, jak jeżdżą inni – zakończył Bajerski.

 

Paulina Wiśniewska