Pogubiony Karczmarz na Stadionie Olimpijskim. „Będę pracował nad silnikami” (wywiad)

Fot. Marcin Szarejko
Fot. Marcin Szarejko

Rewanżowy mecz między BETARD Spartą Wrocław i TRULY.WORK Stalą Gorzów zakończył się rezultatem 58:32 (100:80). To trzecie, przegrane wysoko, wyjazdowe spotkanie gorzowskiej drużyny w tym sezonie. O możliwych powodach słabej dyspozycji drużyny, swojej postawie, również w zawodach młodzieżowych, oraz o zorganizowanej przez jego team zbiórce dla dzieci z Afryki, opowiedział specjalnie dla speedwayekstraligii.pl Rafał Karczmarz.

Alicja Labrenc: Za wami trudny mecz, kolejna wysoka porażka na wyjeździe. Jak myślisz co było powodem tak wysokiej przegranej?

Rafał Karczmarz: To był dla nas trudny mecz, na pewno brakowało nam bardzo Szymona Woźniaka, byłby w stanie na pewno dużo zdziałać i podpowiedzieć coś wszystkim chłopakom, więc życzę mu dużo zdrowia i szybkiego powrotu. Co tu dużo mówić, nikt nie pojechał dobrze, oprócz Bartosza Zmarzlika, który spisał się bardzo dobrze i walczył o ten wynik, a tak jako cała drużyna to trochę klapa. Brakowało prędkości i tych odpowiednich ustawień.

Wiesz może coś więcej na temat aktualnego stanu zdrowia Szymona Woźniaka?

Wstrząs mózgu to poważna sprawa, nie można unikać leczenia. Raz miałem okazje, więc nie polecam tego nikomu. Na pewno Szymon znacznie lepiej się czuje, to już kilka dni odkąd ma przerwę w startach, jednak do meczu nie był gotowy. Niektórzy na siłę próbują jak najszybciej wrócić na tor, ale to nie wpływa dobrze na zdrowie zawodnika.

Podczas zawodów DMPJ, które odbyły się na wrocławskim torze, we wtorek i środę, zanotowałeś bardzo dobry wynik. Poczułeś się dzięki temu pewniej i miałeś nadzieję, że to pomoże ci w niedzielnym meczu?

Na pewno była ta pewność siebie, bo miałem możliwość przez dwa dni tutaj potrenować. Jednak tor był znacznie inny, wiadomo, że BETARD Sparta nie przygotowałby go tak samo jak na PGE Ekstraligę. Zawsze to było jednak dla mnie coś, bo mogłem zapoznać się lepiej z geometrią, nieco ją sobie przypomnieć i dzięki temu zawalczyć o jak najlepszy wynik w meczu. Wyszło jednak inaczej, nawierzchnia była kompletnie inna, więc mimo, że próbowałem tych samych ustawień, które miałem na zawodach młodzieżowych, to nic to nie dało.

Jak oceniasz swój występ w DMPJ? Budują was dobre wyniki w tego typu zawodach?

Tak, my z Mateuszem (Bartkowiakiem, przyp. red.) traktujemy te zawody jako trening dla nas, bo nie mamy zbyt dużo jazdy. W ciągu tygodnia innych lig nie mamy, więc podchodzimy do tego bardziej swobodnie. Teraz jednak, kiedy dostaliśmy się do półfinałów, chcielibyśmy awansować do finału, więc bardziej się już sprężmy, żeby o to powalczyć.

Czeka nas miesięczna przerwa od ściągania w PGE Ekstralidze, przyda się czy wolałbyś mieć jednak ciągłość w startach?

Myślę, że trochę mnie to może przyhamować, bo tak jak wcześniej mówiłem, nie mam lig zagranicznych, więc gdzieś tam mniej tej jazdy będzie. Dobrze, że w tygodniu będą zawody młodzieżowe. Myślę, że miesiąc przerwy to dla mnie za długo, uważam, że 2 tygodnie wystarczyłyby w zupełności. Byłby czas na sprawdzenie wszystkiego sprzętowo tak, żeby wrócić na dobre tory.

Uważasz, że TRULY.WORK Stal Gorzów ma jeszcze szanse na play-off czy raczej broni się przed barażem?

Trudno powiedzieć, czy jest jeszcze szansa na play-off, na pewno będziemy walczyć o to, żeby się dostać. Nie będzie łatwo, ale wróci do nas Szymon, a ta przerwa myślę, że też na każdego zawodnika wpłynie i uda się wygrywać.

A jak oceniłbyś swoją dotychczasową formę, starty w tym sezonie w PGE Ekstralidze?

Trochę się teraz pogubiłem, sprzętowo, nie ukrywam, ze po tym meczu będę pracował nad silnikami. Chcę wrócić do tego co było na początku sezonu i znowu osiągać dobre wyniki.

Żałujesz, że nie znalazło się dla ciebie miejsce w kadrze DMŚJ?

Jak najbardziej żałuję, bo to są świetne zawody, które budują zawodnika, tym bardziej teraz kiedy koledzy wygrali półfinał. Myślę, że trener patrzył na wyniki w PGE Ekstralidze, więc żadnego żalu do trenera nie mam. Widział po prostu, że coś u mnie nie gra i zdecydował się na chłopaków, którzy są obecnie w dobrej formie.

Chciałabym jeszcze na chwilę wrócić do IMŚJ. W Lublinie w pewnym momencie walczyliście również z torem, w biegu 15. zanotowałeś upadek i wycofałeś się z zawodów. Odczuwasz jeszcze skutki tamtych zawodów?

Trochę ciężko było, tor znacznie inny był na treningu, znacznie twardszy, a potem nie wiadomo skąd „wsadzono brome bardzo głęboko”, uklepali to. Gdyby to chociaż było zrobiono w taki sposób, żeby było równo, a tak zrobił się tor motocrossowy. Dużo zawodników miało problemy, było sporo upadków, ja podczas swojego wsadziłem dłoń w koło, więc nie mogłem dalej jechać, bo mnie bolało. Już się prawie wszystko zagoiło, jest już dużo lepiej. Tylko jak witam się z kimś i uciska się rękę, to jeszcze odczuwam, ale tak to nie.

Na początku maja ogłosiłeś, że twój team organizuje zbiórkę ubrań dla dzieci z jednego z miasteczek w Gwinei, czy możesz już podsumować tą akcję? 

To jest zbiórka na naprawdę wysokim poziomie, paczka na pewno została wysłana. Wysłanie przesyłki do Afryki to jest naprawdę wielkie wyzwanie. Kiedy po raz pierwszy zbieraliśmy ubrania to prawie pół roku czekaliśmy, aż ta paczka dojdzie. Jeszcze były przygody, bo po drodze ona się zgubiła i szukali wszystkiego, na szczęście jednak dotarła w całości.

W jaki sposób zostałeś zaangażowany w tą akcję?

Znajomy mojej menedżerki ma tam „swoją” wioskę i wszystko tak się poukładało. Sandra Najmrodzka nawiązała kontakt i wpadliśmy na pomysł, żeby wysłać pomoc dzieciom.

 

Alicja Labrenc