Pogrom we Wrocławiu i debiut Chugunova (komentarze #WROGRU)

BETARD Sparta Wrocław z ogromną przewagą wygrała w niedzielnym meczu z MRGARDEN GKM Grudziądz. Spotkanie zakończyło się wynikiem 61:29. Bardzo udany debiut w PGE Ekstralidze zaliczył we wrocławskiej drużynie Gleb Chugunov.

Spotkania na Stadionie Olimpijskim pierwszy raz w tym sezonie nie obejrzał komplet kibiców. – Po prostu zrobiliśmy dzisiaj swoje. Bardzo dobrze byłoby jednak na następnym spotkaniu zobaczyć ponownie pełen stadion kibiców. Dzisiaj było jednak sporo wolnych miejsc i dobrze by było, żeby każdy z kibiców zadbał o to, żeby przyprowadzić kogoś jeszcze ze sobą i przyczynić się do kompletu publiczności. To chyba pierwszy raz w tym sezonie bez kompletu kibiców na trybunach, a to naprawdę bardzo ważne zarówno dla zawodników jak i dla klubu, żeby jeździć przy pełnym stadionie – powiedział po spotkaniu jeden z liderów BETARD Sparty, Tai Woffinden.

Drużyna przyjezdna nie miała zbyt wielu powodów do radości z przebiegu spotkania.

Przede wszystkim chciałbym podziękować drużynie z Wrocławia i pogratulować wygranej. Chciałbym również pozdrowić kibiców z Wrocławia, bo są naprawdę fantastyczni. Po naszej drużynie było dokładnie widać, jak wszyscy pojechali. Mogę tutaj pochwalić jedynie Lagutę, który zdobył 12 punktów. Wiem, że pojawią się pytania dlaczego nie pojechał z taktycznej, ale jak przegrywa się 55:23 to rezerwa taktyczna jest niepotrzebna. Nie oszukujmy się. Nie użyłem taktycznej, bo nie miało to sensu, gdybyśmy przegrywali dziesięcioma czy ośmioma punktami to oczywiste, że wystawiłbym Artema. Można powiedzieć, że podciągnęliśmy trochę w końcówce bo inaczej byłby dramat. Mogę jedynie przeprosić kibiców z Grudziądza, bo paru ich przyjechało, jest mi trochę wstyd. Nie wiem jak to przeżyję w Grudziądzu, ale na pewno będzie ciężko – powiedział po spotkaniu Robert Kempiński, trener drużyny gości.

Jedynym dobrze punktującym zawodnikiem MRGARDEN GKM Grudziądz był Artem Laguta.

– Przede wszystkim gratuluję Sparcie Wrocław. W zeszłym roku był zupełnie inny tor, chyba nie był aż taki twardy. Na początku zawodów musiałem coś poprawić w motorach, żeby chociaż wychodzić dobrze ze startów, bo na trasie jakaś prędkość była. Oczywiście później znalazłem już te dobre przełożenia i przywoziłem dwójki i trójki. Jedziemy dalej. Za chłopaków nie mogę nic powiedzieć, każdy ma inne przełożenia i każdy myśli inaczej i przygotowuje się po swojemu –  powiedział Rosjanin po spotkaniu.

Groźnie wyglądając upadek w wyścigu 6. zaliczyli Patryk Wojdyło i Krzysztof Buczkowski. Wszystko jednak szczęśliwie się zakończyło.

– Oczywiście wszyscy pojechali bardzo dobre zawody. Dobrze, że nie wydarzyło się nic poważniejszego w przypadku Patryka Wojdyły, ten upadek wyglądał naprawdę bardzo nieciekawie. Patryk jest poobijany, ale dobrze, że nie ma z tego żadnych poważniejszych konsekwencji. Tor był twardy, bo mamy następny mecz w Grudziądzu, także chcieliśmy się troszkę przygotować pod tym kątem – powiedział nieco żartobliwie trener BETARD Sparty Wrocław, Rafał Dobrucki.

Trener wrocławskiej drużyny nie osiada jednak na laurach. Zdaje sobie sprawę z tego, że wszyscy mają nadal nad czym pracować.

Artem na pewno postawił też swoje warunki naszym zawodnikom, zawsze był tutaj szybki. Poza tym na pewno nadal drzemią u nas jakieś rezerwy i będziemy po nie sięgać i trenować przygotowując się do następnych, niełatwych, meczy. Potencjał jest, jest też warsztat do pracy. Każdy z zawodników ma nadal coś do poprawienia i będziemy szukać wśród rezerw, żeby na koniec rundy zasadniczej osiągnąć szczyt możliwości – dodał Dobrucki.

Natalia Schmidt
Agnieszka Fleszer
Fot. Wojciech Tarchalski