„Podtrzymujemy dzięki temu nadzieję” – wypowiedzi BETARD Sparty Wrocław z meczu #GRUWRO

Fot. Łukasz Trzeszczkowski
Fot. Łukasz Trzeszczkowski

W zaległym, ostatnim spotkaniu 12. rundy między MRGARDEN GKM Grudziądz i BETARD Spartą Wrocław padł wynik 36:54. Każdy z wrocławskich zawodników dorzucił do tej puli ważne punkty, które ostatecznie zadecydowały o kolejnym, wyjazdowym zwycięstwie. Takie rozstrzygnięcie przedłuża nadzieje gości na awans do rundy finałowej PGE Ekstraligi.

– Niezależnie od tego, z jakim zespołem przyjeżdża się do Grudziądza, to każdy bieg trzeba dokładnie przeanalizować. Wszystko szybko się zmienia. Nawet szczegóły w ustawieniach mogą ostatecznie mieć znaczenie, bo ten tor jest dość zdradliwy. Oczywiście kiedy przegraliśmy z MOJE BERMUDY Stalą, nasza sytuacja, awansu do play-off się skomplikowała. Straciliśmy przez to wiele. Nie było potrzeby rozmowy o tym, wiemy o co jedziemy, że musimy wygrać ten mecz i zrobimy wszystko, aby się tak stało – podsumował Chris Holder na antenie nSport+.

Nie zrobiłem nic „specjalnego” w porównaniu z poprzednimi występami. Po prostu mamy nowy dzień i miło jest znów wrócić na dobre tory oraz cieszyć się ze zwycięstw. Naprawdę tego potrzebowaliśmy i podtrzymujemy dzięki temu nadzieję, więc zrobimy wszystko, aby się ona ziściła – powiedział Max Fricke.

Jeśli chodzi o sezon 2020, to w tym momencie, chciałbym mieć więcej punktów na koncie. Jestem we wrocławskim klubie od dziewięciu lat, cieszę się każdą minutą tu spędzoną i nie mogę się doczekać na kolejne lata. Mam nadzieję, że będzie mi dane zdobyć dla tego zespołu jak najwięcej punktów i wygrywać. Nadal się nie poddajemy, dajemy z siebie wszystko. Jak zawsze chcemy wypaść jak najlepiej, nieważne czy ktoś z nas jedzie słabiej, czy lepiej – przyznał Tai Woffinden podczas wywiadu z Łukaszem Benzem.

– Każde zawody są trudne, nie zawsze liczba punktów pokazuje skale trudności. Czasami przy zdobytym komplecie można pomyśleć, że było łatwo, a zawody kosztowały wiele energii i siły. Podczas tego spotkania również tak było. Wiedzieliśmy, jaka jest stawka i samo to dawało nam takiej adrenaliny, że cieszę się, że wszystko zagrało i wywozimy trzy punkty. Ostatnio trochę się pogubiliśmy, dwa mecze wcześniej pogoda też nas nieco zaskoczyła. Tor nie był do końca taki, jaki byśmy chcieli i jaki najbardziej lubimy do jazdy, również podczas wygranego meczu z FOGO Unią. Przyjechała MOJE BERMUDY Stal, była lepsza, pokazała lepszą jazdę. Wygrał czysty sport, a oni byli lepsi. Mam nadzieję, że teraz wszyscy się dogramy na naszym torze, oczywiście jeśli będzie jeszcze taka okazja w tym sezonie, i będziemy punktować lepiej. Do Gorzowa jadę pełen pokory, bardzo skoncentrowany, jeszcze czeka mnie jeden, krótki trening. Postaram się przygotować jak najlepiej i dać z siebie, jak zawsze, wszystko na torze. Mam nadzieję, że gorzowski tor będzie dla mnie sprzyjający. Jeśli chodzi o Nickiego Pedersena to jest temat rzeka. Kiedy było już po biegu, który z nim wygrałem, przejechał koło mnie coś krzyknął. Naprawdę przez te wszystkie lata już mocno się na niego uodporniłem i trzeba wiedzieć, że on taki jest i znaleźć sposób, żeby tą wyższość pokazać na torze, a nie unosić się emocjami – zakończył Maciej Janowski na pomeczowej konferencji na antenie nSport+.

 

Alicja Labrenc