„Podchodzimy do takich spotkań, jak do wszystkich innych” – wypowiedzi BETARD SPARTY z #WROGRU

Fot. Ewelina Włoch
Fot. Ewelina Włoch

W pierwszym spotkaniu rundy rewanżowej PGE Ekstraligi, BETARD SPARTA Wrocław gościła na swoim torze ZOOLESZCZ DPV LOGISTIC GKM Grudziądz. Wrocławianie po raz drugi w tym sezonie przekroczyli pułap 60 punktów w meczu. Po raz kolejny z świetnej strony pokazali się nie tylko liderzy gospodarzy, ale również Daniel Bewley.

Tak naprawdę od jakiegoś czasu brakuje mi startów. Mimo, że na dystansie moje motocykle świetnie się spisują, więc jak widać nie można mieć wszystkiego. Delikatne zmiany i tak musimy poczynić, gdyż czułem, że chciałbym, żeby mój sprzęt pracował nieco inaczej. Jednak drużyna fajnie zaczęła spotkanie i oby tak do końca. Na te zawody tor został przygotowany nieco inaczej, niż zazwyczaj, ale dobrze, że umożliwia walkę i jazdę na dystansie, a to jest dla mnie najbardziej istotne przy tych gorszych startach. Na testy jest raczej czas podczas treningów, niż w zawodach, więc wolę wtedy wówczas cokolwiek testować – przyznał po drugiej serii startów Maciej Janowski na antenie ELEVEN SPORTS.

Ostatnie dwa tygodnie ścigania były bardzo udane. Jednak każde spotkanie zaczynamy z zerem na koncie, więc cieszę się, że jak na razie drużynie dobrze idzie. Mamy nadzieję, że będzie tak dalej. Za nami kilka trudniejszych wyścigów w tym spotkaniu, np. moja przegrana z Nicki Pedersenem, więc jest co ulepszać. Oby jednak to spotkanie zakończyło się naszym zwycięstwem. Myślę, że na mój progres miał wpływ czas, ale też nasza ciężka praca, nad każdym aspektem i dobrzy ludzie „za mną”. Cieszę się z tego, jak to wszystko procentuje, ale dalej nie odpuszczamy i walczymy. Obecnie jeżdżę na silnikach Ashley’a Hollowey’a, które mam z zeszłego sezonu i bardzo dobrze się spisują – powiedział Dan Bewley.

Oczywiście, że nie ma żadnego testowania. Jechałem na silniku, który najlepiej się tutaj spisuje. Nawet jeśli jedzie się z drużyną, która ma dwa lub trzy punkty w tabeli, to nie są można mówić, że są to słabe zespoły, bo takich w PGE Ekstralidze nie ma. My podchodzimy do takich spotkań, jak do wszystkich innych. Czuję się bardzo dobrze na wrocławskim torze, ale jakoś nie wychodzą mi te 15. biegi. Zawsze chce pojechać jak najlepiej, ale to nie wychodzi. Będziemy jednak robić wszystko, aby to zmienić i wygrywać nominowane. Zawsze w ostatnim biegu jadą najlepsi zawodnicy danego meczu. Ja do końca jeszcze nie umiem na tym torze dobrze wyprzedzać tak, jak Tai Woffinden czy Maciej Janowski. Muszę jeszcze więcej potrenować na tym owalu, żeby to wyprzedzanie szło mi lepiej. Mimo, że jest szeroki i dobrze przygotowany, to ciężko mi to robić. Mam jednak jeszcze połowę sezonu, żeby to ulepszyć. Nie wyobrażam sobie przerwy zimowej bez jazdy na motocrossie, bo on zajmuje dużą część w okresie przygotowania do sezonu. Później, gdy w marcu siadam na żużlowy motor, to czuję się bardzo dobrze, więc uważam, że to bardzo potrzebne, aby potem właśnie na tym żużlowym czuć się pewnie – podsumował na pomeczowej konferencji na antenie ELEVEN SPORTS Artem Laguta.

 

Alicja Labrenc