„Początek był dla nas tragiczny” – wypowiedzi MOJE BERMUDY Stali Gorzów z meczu #ZIEGOR

Fot. Marcin Karczewski
Fot. Marcin Karczewski

99. derby Ziemi Lubuskiej dla RM SOLAR Falubazu Zielona Góra. Gospodarze od początku spotkania zwiększali przewagę nad lokalnym rywalem, lecz ostatecznie MOJE BERMUDY Stal Gorzów zniwelowała stratę z osiemnastu do dziesięciu punktów. Za gorzowianami kolejny ciężki mecz bez zdobyczy punktowej w ligowej tabeli.

Na pewno żaden z zawodników nie jest zadowolony ze zmian. Ja jestem jeden, ich jest siedmiu, ośmiu. Muszę tak ustawiać skład, żeby ta drużyna „zatrybiła” i zaczęła zdobywać punkty. Mamy zerowy dorobek punktowy. Nie są to łatwe decyzje. Szukamy wszelkich rozwiązań, które dadzą nam powodzenie. Zaczęliśmy od kontuzji Nielsa, doszły nieudane ZZ-tki. Wszystko się nawarstwiło, nasza sytuacja nie jest za ciekawa, niemniej jedziemy zdeterminowani i chcemy pokazać najlepszy żużel. Zawodnicy muszą się pogodzić z decyzją. Ktoś za to odpowiada, Krzysztof Kasprzak, to rozumie i niebawem wróci do składu. Każdy musi zrobić rachunek sumienia, żeby te wyniki były na miarę oczekiwań samych zawodników, nas wszystkich, a przede wszystkim kibiców – powiedział przed spotkaniem trener Stanisław Chomski.

Trener gorzowskiej Stali opowiedział również o sytuacji Nielsa Kristiana Iversena. – Nielsowi nic zdrowotnie nie dolega, tak samo jak w jego debiucie w Rybniku. Położyło się cieniem brak jazdy. Zawodnik był od lat przyzwyczajony, że startował dużo przed inauguracją ligi w innych ligach, zwłaszcza w angielskiej, teraz to się zmieniło. Do tego kontuzja i niepewność jazdy, dlatego był odstawiony od składu w meczu z ELTROX Włókniarzem Częstochowa. Dużo zainwestował, dużo trenował indywidualnie i zbiorowo, najwyższy czas dać mu szansę – stwierdził Chomski.

Każdy mecz jest dobry żeby się odbudować. Zobaczymy co życie i los pokaże. Trzeba wykonywać swoją robotę jak najlepiej, zobaczymy co się uda. Jak to bywa w speedway’u, niczego nie można być do końca pewnym. Zapowiada się ciekawe widowisko, na czyją korzyść, okaże się po 21 – mówił Bartosz Zmarzlik chwilę przed startem pierwszego biegu spotkania.

Mam dobrą prędkość, ale w pierwszym biegu źle puściłem sprzęgło, podniosło mi przednie koło i rywale byli już z przodu. Zawsze trudno się jedzie w pierwszym wyścigu, zrobiłem kilka zmian i mam nadzieję, że będzie lepiej – analizował po pierwszym swoim starcie występujący w MOJE BERMUDY Stali Gorzów w roli gościa Jack Holder.

Dobrze wyszedłem ze startu, miałem dobre przełożenie. Muszę zmienić zębatkę i szukać prędkości na dystansie, czego właśnie zabrakło. Jadę w siódmym biegu i zobaczmy czy te zmiany przyniosą rezultat. Na naradzie rozmawialiśmy o przełożeniach, co najlepiej się sprawdza na tym torze. Jack i Niels powiedzieli na czym jadą i zobaczymy czy to się sprawdzi – stwierdził junior gorzowskiej Stali Wiktor Jasiński.

W trakcie spotkania głos zabrał również sternik gorzowskiego klubu, Marek Grzyb. – Gospodarze są bardzo dobrzy, widać że przegrywamy starty. Nie ma co komentować, jeżeli wynik mówi sam za siebie. Należy tylko wyciągać wnioski z tego co się dzieje na torze. Jesteśmy źle spasowani, na dystansie nie potrafimy dojechać do gospodarzy. Myślę, że trener Chomski musi podjąć jakąś decyzje taktyczną, zaryzykować. Mamy zawodników, którzy nie punktują i za nich trzeba podjąć ryzykowne decyzje, a wynik odjeżdża i nie ma czasu – stwierdził prezes MOJE BERMUDY Stali Gorzów.

Anders Thomsen miał trudne spotkanie, który ostatecznie w swoich dwóch startach ani razu nie przywiózł zdobyczy punktowej. – Ciężko jest cokolwiek powiedzieć. W sobotę odebrałem nowy silnik, czułem się na nim bardzo dobrze. Może to nie jest mój dzień, postaram się znaleźć dobre ustawienia w moim drugim motocyklu na kolejny wyścig. Staramy się pomóc sobie nawzajem w znalezieniu dobrych ustawień. Jestem pierwszy raz w Zielonej Górze i wszystko jest dla mnie nowe i muszę znaleźć prawidłowe ustawienia – powiedział Duńczyk.

Po spotkaniu w Magazynie PGE Ekstraligi Bartosz Zmarzlik przeanalizował przebieg spotkania i skomentował bieżąca sytuację w klubie. – Dużo dyskutowaliśmy z trenerem Chomskim i od połowy meczu zaczęło coś się dziać na lepsze w drużynie i zdecydowanie lepiej to wyglądało. Początek był dla nas tragiczny, lepszy dla gospodarzy. Na obchodzie toru podjęliśmy jednakową decyzję. Słuchałem się co inny mówią i też sam wprowadziłem się w błąd. W pierwszym biegu miałem zbyt słaby motocykl. Ze startu pierwszy moment był niezły, potem w dociągu mi strasznie zgasł. Później jak go wzmocniłem to nawet udało mi się założyć Patryka Dudka z drugiego pola, więc to był duży wyczyn, bo Patryk miał dobre starty. Była lepsza prędkość w moim motocyklu, po czym zdecydowanie lepiej się czułem na torze. Limitery mają wpływ na moje starty i przestawiam się pod tym kątem. Czuję znaczną poprawę i nie poddam się póki nie będzie dobrze. Na pewno co się wydarzyło w pierwszych meczach nie grało na korzyść naszego zespołu. Pewne rzeczy może wybaczyć, a nie zapomnieć. Robię wszystko dla tej drużyny, żeby zdobywać dużą liczbę punktów i staram się pomóc chłopakom. Nie zawsze do końca to każdemu pasuje, każdy szuka dla siebie odpowiedniej bazy. Generalnie wszystko jest już ok – stwierdził kapitan gorzowskiej Stali.

Krzysztof Frączek