Po tytuł Miss Startu prosto z Barcelony. Sandra Muzalewska oczarowana Galą PGE Ekstraligi

Fot. Wojciech Tarchalski
Fot. Wojciech Tarchalski

Sandra Muzalewska z Torunia została laureatką konkursu Miss Startu PGE Ekstraligi 2018. Tytuł oraz nagrodę główną zwyciężczyni tegorocznego plebiscytu odebrała na gali w ATM Studio w Warszawie, będącej uroczystym podsumowaniem całego sezonu PGE Ekstraligi. Zdobywczyni pierwszego miejsca opowiedziała o wrażeniach z konkursu, a także kto zaprojektował jej suknię na wieczór z Galą PGE Ekstraligi.

Na początek serdeczne gratulacje z powodu zdobytego tytułu. Jakie to uczucie zostać Miss Startu PGE Ekstraligi?

Dziękuję bardzo. Ogólnie to bardzo miłe, dodające energii. Byłam teraz na wakacjach, więc tytuł Miss Startu PGE Ekstraligi jest dla mnie nieco zaskakujący i niespodziewany, ale bardzo się z niego cieszę.

Czyli Gala PGE Ekstraligi to ciekawy dodatek do wakacji?

Z pewnością tak. Dużo przygód było i ta jest jedną z nich.

Domyślam się, że nagroda i sam tytuł rekompensuje ten czas kiedy nie jesteś w Barcelonie?

Dokładnie. Z drugiej strony pogoda nam nie dopisała w tym tygodniu, więc można to wykorzystać właśnie będąc w Warszawie na takiej uroczystości. W ogóle to bardzo dziękuje mamie, bo jest trochę niedoceniona, a to ona uszyła mi sukienkę, tata mi ją przywiózł, więc rządzimy całym teamem. Dzięki mamie miałam w czym przyjść (śmiech).

Pozdrawiamy zatem mamę. Jak w ogóle zaczęła się twoja przygoda z żużlem i jak długo trwa?

To już cztery sezony na Motoarenie. Ogólnie trafiłam do grupy podprowadzających przypadkiem, ale szybko się tym zaraziłam. Będąc częścią żużlowego widowiska towarzyszą nam niesamowite uczucia i naprawdę polecam każdemu. Nawet osoby, które nie lubią żużla, szybko mogą się nim zarazić.

Rozumiem, że wcześniej oglądałaś żużel z innej perspektywy, z trybun?

Właśnie nie! Ja i sport to w ogóle nie do końca do siebie pasowaliśmy. Teraz jednak żużel jest częścią mnie. Śledzimy z moim chłopakiem wszystkie mecze, sprawdzamy wyniki, kibicujemy naszej drużynie i naszym chłopakom z Torunia.

Wracając do tytułu Miss Startu PGE Ekstraligi, coś zmieniło się w Twoim życiu po ogłoszeniu tegorocznych wyników?

Tak. Nawet będąc właśnie na wakacjach co chwilę dzwonił mój telefon. Pojawiły się różne wywiady, ogólnie było i jest bardzo sympatycznie. Generalnie jest super.

Jak oceniasz atmosferę wieczoru w ATM Studio?

Musiałam być nieco wcześniej, ale było bardzo dużo gości. Podobała mi się aranżacja, było też sporo znajomych. Muszę przyznać, że było efektownie, ale daleko od Barcelony i w sumie też z lotniska. Pozdrawiam więc Roberta, mojego chłopaka, który jest w Barcelonie.

Rafał Martuszewski