Piotr Stencel (Koordynator Sanitarny PZM): Przyjęty regulamin uratował nas przed poważniejszymi konsekwencjami

Fot. Marcin Karczewski
Fot. Marcin Karczewski

O procesie w przypadku pozytywnego testu na COVID-19 i sprawach związanych z reżimem sanitarnym – to tematy, które zostały poruszowe w rozmowie dla Przeglądu Sportowego z Koordynatorem Sanitarnym PZM Piotrem Stenclem.

Mateusz Puka (Przegląd Sportowy): Władze PGE Ekstraligi błyskawicznie podjęły decyzję o przełożeniu dwóch piątkowych meczów i odesłaniu zawodników na kilkudniową izolację. Czy aż tak restrykcyjne środki bezpieczeństwa są w tym przypadku uzasadnione?

Piotr Stencel (Koordynator Sanitarny PZM): Oczywiście, że tak i nie ma mowy o żadnej nadgorliwości. Zresztą możemy mówić o szczęściu, bo gdyby taka sytuacja wydarzyła się kilka tygodni wcześniej, to wszyscy żużlowcy trafiliby na przymusową kwarantannę i byliby kontrolowani przez policję oraz sanepid. Teraz zalecenia się zmieniły i izolacja w zupełności wystarcza. Mamy opracowaną procedurę, dzięki czemu możemy ze spokojem patrzeć na całą sytuację.

Wielu zawodników zdążyło od piątku wystartować w kilku zawodach, a w sumie z zakażonym pośrednio zetknęło się aż 71 żużlowców. Czy grozi nam zupełny paraliż wszystkich rozgrywek?

Nie, ponieważ inkubacja wirusa w organizmie człowieka trwa minimum siedem dni, więc każdy kontakt z zawodnikami biorących udział w feralnym meczu na 3-4 dni po tym spotkaniu należy uznać za bezpieczny. Rozmawiałem na ten temat z konsultantem wojewódzkim i potwierdził mi, że w takich przypadkach możliwość przeniesienia choroby jest bliska zeru. Wszyscy żużlowcy, którzy mieli kontakt z zawodnikami ROW-u i Unii są zupełnie bezpieczni, choć oczywiście im też zleciliśmy wypełnianie formularzy oceny medycznej, które są do mnie wysyłane raz na dobę.

Czy PGE Ekstraliga po tym przypadku rozważa zaostrzenie na przyszłość reżimu sanitarnego podczas meczów?

Reżim sanitarny sprawdził się w stu procentach, a zawodnicy dostali mocny sygnał, że wprowadzony przez nas nakaz noszenia maseczek oraz ograniczenia w kontakcie między zawodnikami czy dezynfekcja dłoni są niezwykle ważne i trzeba się tego rygorystycznie trzymać. Wielu dziwiło się, dlaczego zabraniamy korzystania z pryszniców, a teraz okazuje się, że nasza polityka była słuszna. Przyjęty regulamin uratował nas przed poważniejszymi konsekwencjami. Będziemy go nadal rygorystycznie przestrzegać i nie będzie taryfy ulgowej, a w przypadku łamania regulaminu – będziemy wysyłali zawodników, mechaników lub członków sztabów szkoleniowych na testy.

Cały wywiad dostępny jest TUTAJ.