Piotr Baron: w finale będzie święto dla kibiców żużla

Fot. Wojciech Tarchalski
Fot. Wojciech Tarchalski

Niespodzianki nie było i FOGO Unia Leszno pokonała w niedzielę na stadionie im. Alfreda Smoczyka BETARD Spartę Wrocław 48:42. Mecz nie był jednak spacerkiem dla gospodarzy – gorąco w parkingu zrobiło się po siódmym biegu, gdy goście wyszli na dwupunktowe prowadzenie.

Pomimo sześciopunktowej przewagi z pierwszego spotkania leszczynianie nie mogli być pewni awansu. Zawodnicy BETARD Sparty Wrocław postawili twarde warunki na torze przy ulicy Strzeleckiej. – Cały mecz było nerwowo i nie ma, co gadać. Wrocławianie wyszli na prowadzenie, ale poradziliśmy sobie wygrywając pięć razy po 4:2 i to pozwoliło nam odskoczyć i zrobić przewagę. Zakończyliśmy drogę do finału po trzynastym biegu – powiedział w rozmowie dla speedwayekstraliga.pl Piotr Baron.

Pierwsza część spotkania była bardzo wyrównana, jednak druga połowa należała już do zawodników biało-niebieskich. – Wrocławianie jechali bardzo dobrze, ale jechali tak dlatego, że myśmy pomyłki robili i to jest nasza wina. Po korektach już wszystko zaczęło się układać tak, jak należy. To też pokazuje, że czeka nas jeszcze mnóstwo roboty – zdradził menadżer FOGO Unii Leszno.

Zmartwieniem Barona może być słabsza postawa Janusza Kołodzieja. Wychowanek tarnowskich jaskółek w niedzielę zdobył zaledwie cztery punkty. – Przyszedł silnik od serwisu kompletnie nietrafiony. Ten silnik musi wrócić do tunera. Myślę, że Janek się z tym upora do końca tygodnia – wyjaśnił szkoleniowiec Drużynowych Mistrzów Polski.

W niedzielę 16 września rozpocznie się pierwszy mecz finałowy. W walce o tytuł mistrzowski zawodnicy z Leszna spotkają się na wyjeździe z żużlowcami Cash Broker Stali Gorzów. – Będzie to prawdziwe święto dla kibiców zarówno leszczyńskich jak i gorzowskich. Będą to dwa piękne tygodnie i warto na nie czekać. Wygra lepszy i tyle – zakończył Piotr Baron.

Łukasz Woziński