Piotr Baron: Sayfutdinova nie da się zastąpić. David Bellego otrzyma kredyt zaufania (wywiad)

Fot. Dariusz Ryl

Po czterech złotych medalach z rzędu, FOGO UNIA Leszno musiała zadowolić się czwartą lokatą w PGE Ekstralidze i zakończyła sezon 2021 poza podium. Wynik nie jest dla leszczynian spełnieniem marzeń, jednak menadżer podkreśla, że już sama jazda w decydujących spotkaniach była wyróżnieniem. Przyszły rok w Lesznie będzie pełen zmian. Po siedmiu latach zespół opuścił Emil Sayfutdinov, natomiast do drużyny dołączył David Bellego. Klub pozyskał także młodzieżowców, którzy będą startować w drużynie rezerw. O nowych nazwiskach, planach i zmianach przed przyszłym rokiem opowiedział w rozmowie ze speedwayekstraliga.pl Piotr Baron, szkoleniowiec biało-niebieskich.

Joachim Piwek (speedwayekstraliga.pl): To był dla FOGO UNII Leszno rok inny niż poprzednie. Po kilkuletniej dominacji pańscy podopieczni zeszli z pierwszego stopnia podium i zajęli dopiero czwarte miejsce. W teorii wynik co najwyżej przeciętny, ale czy na pewno?

Piotr Baron: Myślę, że to jest nie najgorszy wynik. W tym roku mieliśmy sporą rotację w składzie w porównaniu do sezonu 2020 i wprowadzaliśmy nowych, młodych zawodników. Wydaje mi się, że samo wejście do fazy play-off było już sporym sukcesem.

Dało się ugrać więcej?

Wiem, że nasz zespół było stać na znacznie więcej, ale mieliśmy niestety bardzo duże kłopoty sprzętowe w tym sezonie i wyniki nie pokleiły nam się tak, jak byśmy tego chcieli.

To właśnie problemy sprzętowe były w tym roku największym problemem leszczynian?

Myślę, że raczej tak. Gdy oddawaliśmy silniki do serwisu, to one nie wracały szybsze, tylko coraz wolniejsze. Pod koniec sezonu udało nam się znaleźć w sprzęcie trochę szybkości, ale to było za mało, żeby dorównać rywalom.

Często można było usłyszeć opinię o tym, że problemem leszczynian było przygotowanie toru na stadionie im. Alfreda Smoczyka. Czy jest w tym ziarno prawdy?

Nie sądzę, żeby toromistrz robił nam w tym roku na złość. Wydaje mi się, że starał się przygotować tor podobnie, jak w ostatnich latach. Problem wynikał raczej z tego, że nasze motocykle nie były najlepsze i nie radziły sobie na naszym torze. Niestety nasz owal jest szybki i trzeba na nim dysponować bardzo dobrym sprzętem. Są tory bardziej techniczne, ale na nich nasi zawodnicy nadrabiali raczej umiejętnościami niż nawierzchnią.

Czyli przygotowanie nawierzchni nie było problemem…

Do wszystkiego się można przyczepić, gdy się nie klei i nie układa, ale myślę, że toromistrz starał się przygotowywać tor w stały sposób. Widać to po czasach wyścigów. Jedynie w meczu z BETARD SPARTĄ Wrocław pojechaliśmy na nieco przyczepniejszej nawierzchni, bo nie da się zawsze przygotować toru tak samo. Generalnie wystarczy spojrzeć na czasy i widzimy, że bywały bardzo zbliżone.

Zostawiając tor w spokoju, chciałem zapytać o najlepszego zawodnika w pana szeregach. Wyobraża pan sobie ten rok bez Jasona Doyle’a? Zaliczył tylko jeden słabszy mecz.

Australijczyk niezmiernie nam pomógł, jechał naprawdę świetnie i tutaj nie ma akurat o czym rozmawiać. Wyniki Jasona były doskonałe i dzięki niemu w ogóle mogliśmy wygrywać mecze. Świetnie mieć go w składzie.

W wielu meczach ważną rolę odgrywał Emil Sayfutdinov. To postać absolutnie kluczowa w ostatnich latach, jednak za rok Rosjanina zabraknie w pańskim zespole. Czy w ogóle da się go zastąpić?

Ja uważam, że Emila nie da się zastąpić. W ostatnich pięciu latach wykręcał takie rezultaty, że mało który zawodnik potrafił w ogóle zbliżyć się do takiego poziomu. Kandydata na zastępstwo na tym poziomie nie było więc żadnego. Zarząd rozpatrywał kandydatury kilku zawodników z wysokiej półki, ale w rozmowach coś nie wyszło.

Za Rosjanina do składu wskoczy ostatecznie David Bellego. Jakie są oczekiwania wobec Francuza? Dla niego będzie to debiut w PGE Ekstralidze.

On nie przechodzi do nas jako zastępstwo za Emila, tylko w miejsce Emila. Czego oczekujemy? Tego żeby po prostu był sobą i jechał na tyle, na ile potrafi, żeby zostawiał dla nas serce na torze.

Czy ciążyć będzie na nim presja? W PGE Ekstralidze nie ma miejsca na błąd, więc o słabsze wyniki nietrudno. Jak duży jest kredyt zaufania wobec mistrza Francji?

David będzie przez nas obdarzony bardzo dużym zaufaniem. Na pewno będzie mógł jeździć na spokojnie i się rozwijać. W przyszłym roku będziemy budować drużynę w pewnym sensie od nowa, już z Davidem Bellego. Myślę, że on sobie poradzi.

Przebieg jego kariery to droga do elity, krok po kroku. W zeszłym sezonie został najskuteczniejszym zawodnikiem na zapleczu PGE Ekstraligi.

Niektórzy mówią, że jeździł tylko w eWinner 1. Lidze Żużlowej, ale ten facet jest naprawdę poukładany i uwielbia się ścigać. Pochodzi z Francji, czyli kraju, gdzie żużel jest na niskim poziomie. Mimo tego przebił się na arenie międzynarodowej. Jeździł w Anglii, potem w Polsce, przejechał przez wszystkie ligi, teraz czas na PGE Ekstraligę. Na pewno jest ambitny i tego nie można mu odmówić, więc będzie do nas pasować.

Chciałem też zapytać o juniorów. Zacznijmy może od tych starszych, bo zewsząd słyszymy, że Kacper Pludra i Krzysztof Sadurski mają zmienić klubowe barwy. Czy to prawda?

Jeśli chodzi o Krzysztofa, to tak, on zmieni klub. Co do Kacpra, to na razie niczego nie wiemy na pewno.

Odejście tej dwójki oznaczałoby jazdę bardzo młodym duetem, bo zgaduję, że do Damiana Ratajczaka dołączyłby Hubert Jabłoński.

Oczywiście będziemy chcieli rozwijać młodych zawodników,. Tak, jak to było w tym roku z Damianem. W przyszłym sezonie będziemy starać się wprowadzić do składu Huberta. On 16 lat skończy w lutym i z nim, podobnie jak z Damianem, wiążemy duże nadzieje.

Do dyspozycji będzie miał pan też trzech nowych zawodników. James Pearson oraz Jesper i Jonas Knudsenowie zostali sprowadzeni, by startować tylko w drużynie U-24, czy może widać w nich potencjał na coś więcej?

Na teraz bierzemy ich pod uwagę jako zawodników rezerwowych i będą jeździć w Ekstralidze U-24. Jeśli będą spisywać się bardzo dobrze, to kto wie, co będzie w przyszłości. Wszystko jest uzależnione od wyników sportowych.

FOGO UNIA skończyła współpracę z Metalika Recycling Kolejarzem Rawicz i to kolejna nowość. Teraz młodzież będzie zbierać szlify właśnie w Ekstralidze U-24. Jak panu podoba się ta zmiana i czy brak startów w 2. Lidze Żużlowej nie będzie dużą stratą?

Nie sądzę, żeby miało się to odbić negatywnie na zawodnikach. Nadal będą oni startować i jeździć, a to jest najważniejsze. Teraz to nie będzie kilka spotkań w lidze, tylko dużo więcej, a do tego dojdą jeszcze przecież zawody młodzieżowe. Całą Ekstraligę U-24 uważam za dobry pomysł. Sądzę, że dzięki temu projektowi, na szersze wody może wypłynąć naprawdę wielu zawodników. W drużynach rezerwowych pojadą też żużlowcy zagraniczni, także poziom na pewno będzie wysoki. W końcu każdy będzie chciał się przebić do PGE Ekstraligi, bo tam przecież chce się dostać cały świat.

Joachim Piwek