Piotr Baron: Priorytety naszych zawodników są w Lesznie

Fot. Dariusz Ryl
Fot. Dariusz Ryl

Oficjalne podsumowanie sezonu 2019 czyli Gala PGE Ekstraligi za nami. Wśród wyróżnionych znalazł się też menedżer Drużynowych Mistrzów Polski – Piotr Baron. W rozmowie dla speedwayekstraliga.pl, tuż po odebraniu Szczakiela, szkoleniowiec FOGO Unii Leszno zdradził receptę na sukces i zmianach w formacji młodzieżowej.

Leszczynianie po raz trzeci z rzędu nie mieli sobie równych w PGE Ekstralidze, sięgając po złoto w rozgrywkach ligowych w Polsce. Końcowy sukces to efekt pracy bardzo wielu osób związanych z leszczyńskim klubem. – Spotkała się grupa fajnych ludzi w Lesznie. To właśnie te osoby pchnęły nas do tego, abyśmy stali się faktycznie drużyną. Od dołu, do góry. Prezesi, nasze biura, toromistrzowie, Tomasz Skrzypek, Mateusz Gryczka. Te wszystkie osoby bardzo ciężko pracowały. Udało nam się zrobić coś fajnego. Najbardziej sympatyczne i fajne w tym jest to, że nasza drużyna z roku na rok się dociera i zazębia – powiedział Piotr Baron.

Co warto podkreślić, zawodnicy są często w stanie zrezygnować z celów indywidualnych dla dobra zespołu. – Przykład Janusza Kołodzieja, który zawody FIM Speedway Grand Prix w czasie play-off odpuścił bardzo mocno na rzecz drużyny. I to jest bardzo fajne, bo jeżeli żużlowcy odpuszczają swoje prywatne marzenia na rzecz drużyny to jest to sympatyczne. Priorytety naszych zawodników są w Lesznie. Jedziemy dla Leszna, ale też i dla siebie, bo bylibyśmy próżni twierdząc, że nie robimy tego też dla siebie – zdradził menedżer FOGO Unii.

Wszyscy zawodnicy zadeklarowali chęć pozostania w drużynie na następny sezon. To kolejny znak, że w zespole dobrze się wszystko układa. – Myślę, że dobre steki, które robi prezes Piotr Rusiecki powodują to, że nikt nie chce stąd wyjeżdżać – zażartował Baron.

Zmiany jednak w drużynie nastąpią, gdyż wiek juniora kończy Bartosz Smektała. Jego miejsce zajmie Szymon Szlauderbach lub Kacper Pludra. Nie da się ukryć, że siła rażenia formacji młodzieżowej ulegnie osłabieniu. – Gdy Bartek albo Dominik Kubera zaczynali, to też robili to właściwie od zera i dopiero tworzyli swoje osobowości żużlowe. Będziemy stopniowo chłopaków wprowadzali, żeby też dotarli do takiego etapu jak ich starsi koledzy – zakończył urodzony w Toruniu szkoleniowiec.

Łukasz Woziński