Piotr Baron: Obawiałem się spotkania w Grudziądzu

Fot. Dariusz Ryl
Fot. Dariusz Ryl

FOGO UNIA Leszno straciła pierwszy punkt w tym sezonie remisując na wyjeździe z MRGARDEN GKM Grudziądz. – Obawiałem się tego spotkania i to bardzo, a to co było w zeszłym roku, to nie ma co porównywać – podsumował występ swoich podopiecznych w rozmowie dla speedwayekstraliga.pl Piotr Baron.

Trener FOGO Unii Leszno, przyjeżdżając do Grudziądza, miał lekkie obawy przed tym spotkaniem. – Obawiałem się i to bardzo, a to co było w zeszłym roku, to nie ma co porównywać. Rok do roku nie jest równy. Ja mówiłem że MRGARDEN GKM jest drużyną, która będzie jechała o pierwszą czwórkę i pokazali to doskonale, więc tak, jak odbieraliśmy grudziądzan na początku sezonu, tak podeszliśmy z dużym szacunkiem do tego spotkania – na gorąco komentował po meczu szkoleniowiec.

Mecz nie układał się po myśli aktualnego Drużynowego Mistrza Polski. Po dziewięciu biegach było już dziesięć punktów straty do MRGARDEN GKM Grudziądz.To bardzo mocny zespół, który postawił bardzo ciężkie warunki, strasznie ciężko się jechało. Myślę, że wynik pokazał, jakie to było trudne spotkanie dla obu zespołów. Bardzo długo niektórzy oczekiwali żebyśmy zrobili rezerwy taktyczne i w końcu to zrobiliśmy, spełniło się marzenie pewnej grupy kibiców. MRGARDEN GKM to naprawdę mega mocny zespół u siebie. My w ostatnich dwóch kolejkach pogubiliśmy się trochę z przełożeniami i było bardzo ciężko się nam dopasować do tego toru. Ten tor cały czas się zmieniał więc musieliśmy szukać, ale bez wątpienia myślę że wynik jak najbardziej sprawiedliwy – mówił w rozmowie ze speedwayekstraliga.pl, Piotr Baron.

Nieudany występ zanotował Jarosław Hampel, który w dwóch startach zgromadził zaledwie 1 punkt. – Nie tak pojechał, nie tak się przełożył, potem trzeba było już robić zastępstwa, żeby gdzieś ten wynik gonić więc dla Jarosława pewnie mecz stracony, ale spokojnie się przygotuje do kolejnego spotkania – przyznał w rozmowie trener FOGO Unii.

Do większej liczby startów przyzwyczaił nas w ostatnim czasie Bartosz Smektała. To nie tak, że nie chciał już więcej jechać, po prostu nie za bardzo mu się układało tak, żeby gdzieś go wstawić. Wyścigów też nie wygrywał, więc czekaliśmy na zawodników, którzy zaczęli wygrywać swoje biegi. Można by powiedzieć że Emil Sayfutdinov gdzieś też nie, ale w jego przypadku rezerwa taktyczna się sprawdziła – skomentował trener.

W noc poprzedzającą zawody nad Grudziądzem przeszła burza. – Myśleliśmy, że ten tor jest dużo przyczepniejszy i stąd nasz błąd, bo się okazało, że jest dość twardy. Dopiero jak znaleźliśmy przełożenia, to zaczęliśmy odrabiać straty, ale wtedy już nie wszyscy mogli sobie pojeździć – zakończył Piotr Baron.

Rafał Kowalski