PGE Ekstraliga: W Grudziądzu tylko 9 biegów. MRGARDEN GKM z wygraną

Fot. Zuzanna Kloskowska
Fot. Zuzanna Kloskowska

MRGARDEN GKM Grudziądz wygrał z MOJE BERMUDY Stalą Gorzów 29:25 w siódmej rundzie PGE Ekstraligi. Mecz został zakończony po 9. biegach. Rajderem spotkania został Bartosz Zmarzlik, zdobywca 9 pkt w trzech startach. W głosowaniu w oficjalnej aplikacji PGE Ekstraligi uzyskał bowiem 68,34% głosów.

Pierwsza seria startów rozpoczęła się od mocnego uderzenia ze strony gospodarzy. Duński duet Bjerre – Pedersen nie pozwolił wyrwać sobie cennych punktów i z powodzeniem wygrali z Jackiem Holderem, który do samego końca próbował pokrzyżować szyki grudziądzanom. Na słowa uznania zasłużył Anders Thomsen, który pokonał w trzeciej gonitwie Artem Lagutę, mimo niezbyt dobrego startu. Para Bartosz Zmarzlik – Rafał Karczmarz wygrała gonitwę numer 4, a pierwsza seria startów zakończyła się wynikiem 13:11 dla gospodarzy.

W 5 odsłonie spotkania MRGARDEN GKM Grudziądz kontra MOJE BERMUDY Stal Gorzów zawodnicy gości doprowadzili do remisu, co spowodowało, że walka rozpoczęła się od nowa. Tuż przed wejściem w drugi łuk, po kontakcie z Nickim Pedersenem, w 6. biegu doszło do upadku Andersa Thomsena. Duńczyk wstał o własnych siłach i w asyście udał się do parku maszyn. Opuścił stadion w karetce. Został wykluczony z powtórki biegu, która zakończyła się wynikiem 5:1 dla gospodarzy, lecz goście nie odpuścili tak łatwo i w biegu 8. Bartosz Zmarzlik z Jackiem Holderem zadali cios w postaci podwójnej wygranej. Niels Kristian Iversen został wykluczony w 9 wyścigu po kontakcie z Krzysztofem Buczkowskim, który upadł wraz z Duńczykiem na tor.

W trakcie trzeciej serii startów doszło do załamania pogody. Po długich próbach naprawy toru i konsultacjach z osobami funkcyjnymi zapadła decyzja o zakończeniu spotkania wynikiem 29:25 dla gospodarzy.

Pojawił się problem z torem w szczególności na wejściu w drugi łuk. Goście prosili komisarza o interwencję. Zawodnicy – również gospodarzy – mieli trudności. Zarządziliśmy prace torowe celem polepszenia toru. Prace – mimo chęci gospodarzy – nie przynosiły efektu. Było też dalsze zagrożenie opadami. W trakcie prac również zaczęło padać i należało mecz zakończyć. Tor można było doprowadzić do ładu, ale wiązałoby się to z przerwą co najmniej dwóch godzin – powiedział w nSport+ Remigiusz Substyk, sędzia zawodów.

Relacja z meczu TUTAJ.

 

Paulina Wiśniewska