PGE Ekstraliga: Mój pierwszy mecz w wakacyjny dzień

Fot. Kamil Woldański
Fot. Kamil Woldański

Miłość od pierwszego biegu. Pierwsza wizyta na stadionie żużlowym w wakacyjny dzień, podczas spotkania ligowego, to coś czego nie da się zapomnieć i do czego wraca się z ogromnym uśmiechem na twarzy. O swoich wrażeniach podczas pierwszej wizyty na żużlu opowiedziała kibicowska Ambasadorka PGE Ekstraligi, Paulina Wiśniewska.

30 czerwca 2017 roku postawiłam pierwszy raz nogę na MotoArenie im. Mariana Rose w Toruniu. Było to podczas Indywidualnych Mistrzostw Europy na żużlu, na które zabrał mnie mój chłopak ze swoją rodziną. Nie znałam jeszcze wtedy dokładnie wszystkiego, ale wiedziałam już, że chce zagłębić się w ten sport i dokładnie go poznać.

Nadeszła przerwa wakacyjna w sezonie, a jak sobie postanowiłam, tak też zrobiłam. Zaczęłam dużo czytać, oglądać, pytać i analizować to, co dzieje się w tym sporcie i nie mogłam doczekać się kolejnej wizyty na MotoArenie. 6 sierpnia 2017 roku był mój pierwszy mecz PGE Ekstraligi. Nie da się nauczyć wszystkiego i wszystkiego wiedzieć, ale wiedziałam na pewno więcej, niż w czerwcu i nie czułam już strachu, że czegoś nie rozumiem. Czułam niesamowitą ekscytację w oczekiwaniu na pierwszy bieg. Był to mecz z Włókniarzem Vitroszlif Crossfit Częstochowa.

Całe spotkanie było niezwykle fascynujące i trzymające w napięciu do samego końca. Kibice byli rozgrzani do czerwoności, a ja z niedowierzaniem oglądałam poczynania zawodników na torze i ich walkę do ostatnich metrów. Ogromne wrażenie, podczas rywalizacji, obu drużyn wywarł na mnie Chris Holder i od tego momentu stał się moim ulubionym zawodnikiem. Nie sądziłam, że podczas mojej pierwszej, wizyty na stadionie, ktoś od razu stanie się ulubieńcem. Niestety, spotkanie zakończyło się przegraną gospodarzy 41:49, ale to mnie nie zraziło. Zakochałam się w tym sporcie i wiedziałam, że chce być jego częścią. Atmosfera, zapach, ryk silnika – coś niesamowitego.

Od tego momentu żużel stał się numerem jeden w moim życiu i oddaje się tej dyscyplinie w stu procentach. Z niecierpliwością wyczekuję każdego sezonu, a pójście na stadion czy oglądanie spotkań przed telewizorem, to moja tradycja. Doszło również do takiego etapu w moim życiu, że podczas trwania sezonu swoje życie podporządkowuje właśnie tej dyscyplinie, a planowanie kolejnych żużlowych podróży nie dziwi już nikogo z mojego otoczenia.

Uczucia, jakie wywołuje we mnie ten sport: radość, strach, ból, przerażenie – tego nie znajdzie się nigdzie indziej. Ta adrenalina jest cudowna i nie wyobrażam sobie bez niej życia. Dziękuję za zabranie mnie na stadion!

 

Paulina Wiśniewska