PGE Ekstraliga: Mój pierwszy mecz dzięki tacie

Fot. Patryk Kowalski
Fot. Patryk Kowalski

Miłość od pierwszego biegu. Pierwsza wizyta na stadionie żużlowym w wakacyjny dzień, podczas spotkania ligowego, to coś czego nie da się zapomnieć i do czego wraca się z ogromnym uśmiechem na twarzy. O swoich wrażeniach podczas pierwszej wizyty na żużlu opowiedziała kibicowska Ambasadorka PGE Ekstraligi, Nikola Łączka.

26 kwietnia 2015 roku – tego dnia po raz pierwszy miałam okazje oglądać mecz żużlowy na żywo. Wszystko zaczęło się od mojego taty, który od zawsze był zagorzałym fanem. Jego zainteresowanie przez długi czas nie przechodziło na mnie. Ostatecznie udało mu się przekonać mnie do tego sportu na tyle, że teraz to ja informuję go o nowościach i tłumacze nowe rzeczy.

W 2015 roku zobaczyłam w Internecie coś związanego z żużlem. Zainteresowało mnie to na tyle, żeby 26 kwietnia razem z tatą pojawić się po raz pierwszy na dobrze mu znanym stadionie przy ulicy Wrocławskiej w Zielonej Górze. Falubaz Zielona Góra mierzył się wtedy z drużyną z Torunia. Na początku moje nastawienie nie było zbyt pozytywne i byłam dość zestresowana całą tą sytuacją. Wchodząc na stadion, znałam tylko jednego zawodnika, którym był Patryk Dudek. Jak się okazało, już po kilku biegach został moim ulubionym zawodnikiem i tak pozostało do teraz. W tym meczu Patryk nie startował, ale pojawił się na stadionie i już na pierwszym meczu udało mi się zrobić z nim zdjęcie.

Zasiadając na trybunach spodziewałam się nudnej, przysłowiowej „jazdy w kółko”. Zostałam zaskoczona już od samej prezentacji, na której na trybunach pojawiła się wielka oprawa. Tata musiał mi wytłumaczyć, dlaczego widnieją takie napisy, a nie inne na oprawie, ale nawet bez jego tłumaczenia zrobiło to na mnie ogromne wrażenie. Do dziś jest to jedna z moich ulubionych i bardzo sentymentalnych opraw. Od pierwszego biegu pokochałam cały ten sport i jego otoczkę. Zapach, ryk silników tego nie da się poczuć w telewizji. Dodatkowo cieszący się kibice, którzy „dyrygują” całym stadionem po wygranym biegu. Falubaz Zielona Góra wygrał spotkanie 47:43. Wygrana przysporzyła mi jeszcze więcej pozytywnej energii. W drodze powrotnej do domu oglądałam filmiki, reportaże i wywiady. Chciałam poznać ten sport i dowiedzieć się o nim ile tylko mogę.

Pokochałam ten sport dzięki mojemu tacie i od tamtego dnia żużel stanowi kluczową cześć w moim życiu i jest naszym sportem rodzinnym. Teraz wspólnie oglądamy mecze i jeździmy po Polsce na spotkania. Każdy jest inny, ale każdy daje tylko samo frajdy, adrenaliny i wywołuje mnóstwo emocji – strach, radość, smutek po przegranej. Tamtego dnia nie pomyślałabym, że w przyszłości podczas sezonu będę podporządkowywać swój kalendarz pod sport, o którym kiedyś nie chciałam nawet słuchać.

Dziękuje tato za zabranie mnie na stadion, opłaciło się!

Nikola Łączka