PGE Ekstraliga: Jakub Jamróg wjeżdża w sezon na nowe tory

Fot. Wojciech Tarchalski
Fot. Wojciech Tarchalski

Początek PGE Ekstraligi za pasem, pierwsze treningi za nami, również te punktowane. Przyszedł, więc czas, aby przyjrzeć się, niektórym zawodnikom bliżej. Specjalnie dla speedwayekstraliga.pl podsumowanie przygotowań i debiutu nowego zawodnika BETARD Sparty Wrocław – Jakuba Jamroga, dla którego nadchodzący sezon będzie pełnym zmian i wyzwań.

Drużyna z Wrocławia potrzebowała wzmocnienia w postaci młodego, ambitnego, polskiego seniora. Bez wątpienia takim właśnie żużlowcem jest 27 letni tarnowianin, Jakub Jamróg . Już pierwsze treningi pokazały, że poważnie traktuje każdy próbny start. Wrocławski tor różni się znacząco od tarnowskiego m.in. geometrią i długością. Brzmi jak wyzwanie, nowy spartanin się go jednak nie boi. – Jest on świetny do ścigania, łatwy jeśli chodzi o prowadzenie motocykla, ale  jest trudność w postaci osiągnięcia maksymalnej prędkości. Jeździ mi się fajnie, ale szukam prędkości, wiem, że będzie to dla mnie wyzwanie. We Wrocławiu jest duży tor. Muszę przyznać, że to nie był mój konik, bo wychowałem się w Tarnowie, gdzie łuki są ostre. Tam moja waga i sylwetka współgrały, a tutaj czeka mnie nowe wyzwanie. Nie wybieram jednak klubu pod kątem tego, aby łatwo się jechało, tylko po to, aby się czegoś nauczyć – zaznaczył żużlowiec w rozmowie z portalem speedwayekstraliga.pl.

Również barwy klubowe będą dla niego zupełną nowością. Dotychczas zawodnik jeździł bowiem w Tarnowie oraz Łodzi. Oba kluby mają biało-niebieskie barwy, teraz natomiast przyszedł czas na zmianę, czyli na żółty i czerwony. –Miałem małą zagwozdkę w teamie, jak zgrać kolorystycznie motocykl i sporo nad tym myślałem. Skończyło się na tym, że swoje barwy, które niejako przeszły ze mną z poprzednich klubów czyli biały, niebieski i trochę złotego  postanowiłem zostawić. Jeśli chodzi o nowy kevlar jest coś innego, ale oceniam go bardzo pozytywnie – przyznał Jamróg.

Swój występ podczas debiutu na wrocławskim torze ocenia jako mało satysfakcjonujący, zdaje sobie bowiem sprawę, że stać go na więcej. Zdobycz 7 punktów cieszyłaby go w lidze, w spotkaniu z Arged Malesa TŻ Ostrovią wymagał od siebie więcej. – Przebłyski są, raz wygrałem, więc tak, jak na treningu. Światełko w tunelu jest, mam nadzieję, że to wszystko dobrze się skończy – powiedział.

Szanse są na to duże zważając na fakt, że w tym roku pogoda jest łaskawa dla żużlowców. Dzięki czemu mają oni sporo okazji do trenowania na torze. – Nie przypominam sobie, żebyśmy wcześniej tyle jeździli przed sezonem. W ubiegłym roku np. mieliśmy jeden trening w Gorican, na swoim torze chyba raz i od razu liga. Teraz mamy sporo okazji do treningów i to jest dla mnie ważne, bo naprawdę potrzebuję dużo jazdy we Wrocławiu, żeby poznać ten tor – ocenił Jamróg.

Od grudnia mógł lepiej poznać zarówno zaplecze klubu ze stolicy Dolnego Śląska, jak również samo miasto. Na początku różnica z jego rodzinnym miastem była dość mocno wyczuwalna. Teraz Jakub Jamróg odnajduje się już w nowym miejscu coraz lepiej, również na wrocławskich drogach.  Niedługo nawigacja nie będzie konieczna, natomiast na samym stadionie czuje się prawie jak w domu. – Teraz jest to już dla mnie prawie domowy tor, wszystko jest mi bliższe również cała ta otoczka, parking. Mieliśmy tutaj trening ogólnorozwojowy zarówno na stadionie, jak i poza nim, więc praktycznie od grudnia znam to miejsce już prawie jak własną kieszeń. We Wrocławiu najbardziej kojarzę rynek, bo najczęściej tam spędza się wolny czas. Chociaż teraz po treningach to raczej nie szaleliśmy, może dwa razy byliśmy. Z rodziną wybrałem się na Jarmark Bożonarodzeniowy, bo to fajne wydarzenie. A tak na co dzień to stadion i hotel, nie ma czasu na zwiedzanie – dodał zawodnik BETARD Sparty Wrocław.

Już trening punktowany pokazał, że wrocławscy kibice są spragnieni żużla, którzy tłumnie przybyli na Stadion Olimpijski, przez co spotkanie rozpoczęło się 15 minut później. Takie zainteresowanie było pozytywnym zaskoczeniem również dla Jamroga. – Widać, że we Wrocławiu jest „boom” na żużel, mimo, że jest to duże miasto. Bądźmy szczerzy, speedway jest w takich miejscach najczęściej niszowy, a tutaj naprawdę widać ogromne zainteresowanie. To duży wyczyn działaczy i marketingu klubu. Jeździłem przez trzy lata w Łodzi i tam była po prostu stała grupka kibiców, więc frekwencja nie była imponująca. Wiadomo, że to też inna liga, ale na pewno nie było takiego efektu jak tutaj, więc naprawdę fajnie – zaznaczył zawodnik.

Jakub Jamróg ceni sobie profesjonalizm, ale również atmosferę panującą w klubie. Przyznaje, że był to jeden z głównych argumentów, dla których wybrał właśnie wrocławską drużynę. Już teraz bowiem czuje, że z każdym będzie potrafił złapać wspólny język zarówno na torze, jak i poza nim. Jest, więc dla niego bez znaczenia z kim przyjdzie mu jeździć w parze, tą decyzję pozostawia trenerowi. – Z kim przyjdzie mi startować w parze to decyzja trenera, ale wydaje mi się, że z każdym będzie się dobrze jeździło. To mi się właśnie podobało w tej drużynie, jest bowiem jedną z nielicznych, w której chłopaki patrzą na siebie, pomagają sobie. W większości zespołów tego nie ma, a to mnie właśnie przekonuje, więc mam nadzieję, że będzie nam się dobrze współpracować – zakończył nasz rozmówca.

Alicja Labrenc