Przedpełski po 2022 ORLEN Warsaw FIM SGP of Poland: Dla takich chwil, treningi i poświęcenie się opłaciło

Fot. Patryk Kowalski

Dla Pawła Przedpełskiego występ w turnieju na PGE Narodowym był z pewnością wyjątkowy z dwóch powodów. Zawodnik FOR NATURE SOLUTIONS APATORA Toruń pierwszy raz startuje w Speedway Grand Prix jako stały uczestnik, a po drugie pokazał, że może być groźnym rywalem i sporo namieszać w stawce. Dla Polaka półfinał ORLEN Warsaw FIM SGP of Poland był pierwszym w karierze.

Początek zawodów dla kapitana toruńskiego zespołu był niczym sinusoida. Przy swoim nazwisku zanotował „dwójkę” i „jedynkę”, by chwilę później odnieść na PGE Narodowym w Warszawie pierwsze zwycięstwo. Po lepszym biegu nadszedł czas na nieco gorszy wyścig i 26-latek na mecie zameldował się na trzeciej pozycji. Do swojego dorobku dopisał kolejne “oczko”. Taki bilans pozwolił mu na wejście do półfinału. – Fajnie było być w półfinale. Żałowałem później, że nie wziąłem tego trzeciego pola. Wiadomo, że mądry Polak po szkodzie. Wszyscy zawodnicy jednak walczą mocno w każdym biegu. Byłem w półfinale, ale do finału mi zabrakło. Szkoda, ale przede mną sporo jeszcze rund i będę walczył do końca – podsumował Paweł Przedpełski w rozmowie dla speedwayekstraliga.pl.

Ten sezon to dla wychowanka klubu z Torunia debiut w roli stałego uczestnika cyklu FIM Speedway Grand Prix. Do tej pory 26-latek pojawiał się pod taśmą w tych elitarnych zawodach, lecz jako “dzika karta”. To z pewnością dla Przedpełskiego ogromne przeżycie i przygoda, którą zapamięta na zawsze. – Ciarki na prezentacji były. Uczucie bardzo fajnie. Później z tyłu głowy jest, że dla takich chwil, ten cały wysiłek, treningi i to poświęcenie się opłaciło. Super przeżycie. Jest taka satysfakcja, że to wywalczone samodzielnie, a nie nie tak, jak wcześniej. Zawsze marzyłem, by się tu dostać. Robiłem trening z myślą, że chce się tu być i jeździć wśród tej najlepszej stawki, więc jestem i będę walczył, by godnie reprezentować swój kraj – dodał kapitan FOR NATURE SOLUTIONS APATORA Toruń.

Tor, na którym ścigali się zawodnicy podczas 2022 ORLEN Warsaw FIM SGP of Poland różnił się od tego, który mają na co dzień. Było trzeba na nim mocniej uważać i zachować rozsądek podczas wyścigów. Pawłowi Przedpełskiemu dobrze się na nim jeździło, co zresztą potwierdził w rozmowie. – Fajnie mi się jeździło tutaj na torze. Jest krótki i pozwalał na to, aby wszyscy zawodnicy byli w kontakcie i myślę, że widowisko wtedy też było lepsze. Na drugim łuku zrobiła się pewna niespodzianka i wyrwa. Ten tor też ma to do siebie, że ma taki kolor, że tych dziur kompletnie nie widać jak się jedzie. Nie wiadomo, kiedy nagle motocykl wyjeżdża spod siedzenia. Zdarzyło się parę upadków, ale na szczęście wszyscy zdrowi. Ja sam miałem z tyłu głowy, że jest tam takie miejsce i trzeba na nie wyjątkowo uważać – dodał 26-latek.

Reprezentant Polski, które debiutuje w roli stałego uczestnika, podkreślił także, że podczas zmagań na PGE Narodowym mało kto nie przywiózł zera. Były to wymagające zawody, a w cyklu FIM Speedway Grand Prix jeżdżą najlepsi z najlepszych, więc obsada jest zacna. – To jest po prostu sport i też mam prawo przywieźć zero. Jeszcze pewnie nie jedno przede mną w tym sezonie. Mam nadzieję że będzie ich jak najmniej, ale niestety na tym to właśnie polega. Nie wiem, czy jest garstka zawodników, którzy podczas tej rundy zera nie przywieźli. Każdy chce wygrywać – powiedział Paweł Przedpełski.

Jaką zatem ocenę wystawiłby sobie 26-latek za występ na PGE Narodowym w Warszawie i jakie zmiany poczynił w sprzęcie? – Ciężko mi samemu siebie ocenić. Niech kibice to zrobią. Starałem się w każdym biegu. Robiliśmy korekty. Później przypasowało, więc fajnie. Zmieniliśmy delikatnie także przełożenia na ten bieg, gdzie pierwszy raz wygrałem, więc byłem bardzo zadowolony – podsumował toruński żużlowiec.

Cykl Grand Prix bardzo często wiąże się ze zmianą przygotowań, a także podejścia do zawodów. Większa presja sprawia, że zawodnicy zmieniają swój stały rytm przygotowań, by w zmaganiach o mistrzowski tytuł prezentować się jeszcze lepiej. – Do każdych zawodów nastawiam się i przygotowuję tak samo. Wiadomo, że tu są indywidualne zmagania, w lidze drużynowe, więc się różnią od siebie, ale tak jak mówię – żadne zawody nie są dla mnie ważniejsze i mniej ważne. Wszystkie traktuje tak samo – zakończył Paweł Przedpełski.

 

Paulina Wiśniewska