Paweł Przedpełski: liczyliśmy na bonus (komentarze #TORTAR)

Fot. Zuzanna Kloskowska
Fot. Zuzanna Kloskowska

Brak punktu bonusowego w dwumeczu z GRUPĄ AZOTY Unia Tarnów szanse Get Well Toruń na awans do fazy play – off PGE Ekstraligi zredukował do kategorii „matematycznych”. Paweł Przedpełski, kapitan toruńskiej drużyny nie ukrywa, że jego zespół liczył na więcej w potyczce z zespołem z Tarnowa.

Ten bonus był dla nas niezmiernie ważny. Liczyliśmy, że uda nam się go zdobyć. Jego brak bardzo skomplikował nam wejście do najlepszej czwórki, zwłaszcza biorąc pod uwagę wynik z Częstochowy – mówi wprost Paweł Przedpełski dla speedwayekstraliga.pl.

Wiele wskazuje więc na to, że podopiecznym Jacka Frątczaka do odjechania w tym sezonie pozostają już tylko dwa mecze. U siebie w ostatniej kolejce torunianie podejmą Cash Broker Stal Gorzów. Za tydzień natomiast zawodników z aniołem na piersi czeka potyczka we Wrocławiu z miejscową Betard Spartą. Treningowe plany przed tym spotkaniem popsuły torunianom… zawody Drift Masters, które odbędą się na MotoArenie co prawda 18 sierpnia, ale obiekt z użytkowania zostanie wyłączony kilka dni przed imprezą, gdyż na płycie stadionu wylana zostanie warstwa asfaltu. Jacek Frątczak na konferencji prasowej podkreślał, że rozwiązanie to nieco krzyżuje przygotowawcze plany Get Well przed potyczką z Betard Spartą Wrocław.

Jak zatem do tego meczu przygotowywać się będzie kapitan klubu znad Wisły? – Owszem, słyszałem, że na naszym stadionie wylany będzie asfalt. Szczerze mówiąc nie mam jeszcze planów treningowych przed meczem z Wrocławiem. Skupiam się bardziej na moim najbliższym meczu w Szwecji – podkreśla Paweł Przedpełski w rozmowie ze speedwayekstraliga.pl.

Młody torunianin wciąż nie może odzyskać rewelacyjnej formy sprzed dwóch lat. Ciągle czkawką odbija mu się trudny okres przejścia w wiek seniora. – Sporo pracuję nad tym, aby było lepiej. Dużo sprzętu przetestowałem też w ostatnim czasie, a w obecnym żużlu sprzęt jest niezwykle wyrównany u każdego zawodnika. Wszystko różni się dosłownie detalami i widać to niemal u każdego zawodnika. Najlepszym przykładem na to jest choćby Niels Kristian Iversen, który w pierwszych czterech startach (w meczu z Grupą Azoty Unią Tarnów – przyp. Red) jest niemal nieosiągalny po czym w ostatnim starcie nie przywozi ani jednego punktu. To pokazuje jak bardo wyrównany jest dziś żużel. Nawet najlepsi potrafią coś tam zawsze pogubić – kwituje Paweł Przedpełski.

Jakub Keller
Fot. Zuzanna Kloskowska