Paweł Przedpełski: Jeszcze nigdy tak dużo nie trenowałem

Fot. Zuzanna Kloskowska

Solidny występ przeciwko drużynie MOJE BERMUDY STAL Gorzów zanotował Paweł Przedpełski. Wychowanek toruńskiej drużyny błysnął widowiskową akcją, kiedy to jednym atakiem wyprzedził dwóch rywali. – W żużlu mało co jest zamierzone – mówi o sytuacji z 11. biegu.

Jakub Keller (speedwayekstraliga.pl): Spadł kamień z serca, kiedy zobaczyliście, że w 15. biegu zawodnicy w kasku czerwonym i niebieskim jako pierwsi minęli linię mety?

Paweł Przedpełski (FOR NATURE SOLUTIONS APATOR Toruń): Owszem. To był bardzo stresujący mecz. Dlatego tym bardziej cieszy to, że się udało.

Ale serca chyba przed tym biegiem biły mocniej w parku maszyn? Musieliście drużynowo pokonać Bartosza Zmarzlika, co jest arcytrudnym zadaniem.

Serca mocniej biły już od soboty. Bardzo zależało nam na tym meczu, bo wiedzieliśmy, że przyjeżdża bardzo mocna drużyna. Na szczęście się udało i trochę odetchnęliśmy.

A jak ocenisz swój występ? Były wzloty i upadki. Czy było to podyktowane polami startowymi?

Trochę tak. Te zewnętrzne różniły się od wewnętrznych. Jeśli jednak zerkniemy w program, to każdy pogubił punkty. Gorzowianie to bardzo silna drużyna. Każdy potrafi doskonale jeździć na żużlu i żaden wstyd z nimi przegrać w jednym czy dwóch biegach.

W 11. gonitwie w widowiskowy sposób wyprzedziłeś Szymona Woźniaka i Patricka Hansena przy krawężniku. Chciałeś zaatakować w taki sposób? Czy po prostu wykorzystałeś błąd przeciwników?

W żużlu mało co jest zamierzone. Po starcie nawet ciężko się umówić z kolegą z pary na jakiś atak. Trzeba czekać na rozwój wydarzeń. I tak też zrobiłem w tym przypadku. Gorzowianie się wynieśli, a mi się udało przyciąć do krawężnika i ich minąć.

Czyżby był to zalążek wielkich emocji na Motoarenie w tym sezonie? W końcu kibice zobaczyli mijanki.

Troszkę inaczej przygotowano nawierzchnię niż ostatnio, ale było podobnie jak na treningu. Fajnie, że wreszcie coś się dzieje.

Martin Vaculik mówił, że wolał stary tor w Toruniu.

I całe szczęście. Tor ma być naszym atutem, a nie Martina. Bo gdyby mu pasowało, to pewnie zrobiłby komplet (śmiech).

Faktycznie tor aż tak bardzo się zmienił na przestrzeni raptem kilku lat?

Lata lecą. Nawierzchnia już trochę posłużyła. Cóż. Musimy dostosowywać się do tego, co jest obecnie.

Przemysław Termiński prognozuje, że najprawdopodobniej z ekipą z Gorzowa lub Leszna pojedziecie w fazie play-off. Masz coś przeciwko, abyście znów się spotkali na torze z podopiecznymi Stanisława Chomskiego?

W sumie nawet nie analizowałem, na kogo możemy trafić. Poczekajmy do końca rundy zasadniczej.

Przygotowujesz się w jakiś specjalny sposób na fazę play-off?

W tym sezonie trenuje tak dużo, jak chyba nigdy wcześniej. Żużel jest obecnie do tego stopnia wyrównany, że ciągle trzeba pracować nad tym, by być jeszcze lepszym. Nawet jak idzie dobrze.

Patryk Dudek i Robert Lambert złożyli podpisy pod nowymi umowami. A co z twoją sytuacją?

Jeszcze muszę trochę poczekać. Mamy jeszcze sporo czasu. Nie skończyła się nawet runda zasadnicza. Cierpliwości.

 

Tekst: Jakub Keller
Foto: Łukasz Trzeszczkowski