Paweł Przedpełski: czułem się dobrze na motocyklu (wywiad)

Fot. Łukasz Trzeszczkowski
Fot. Łukasz Trzeszczkowski

Po dwóch latach rozłąki z EWINNER APATOREM Toruń, do macierzystego klubu powrócił Paweł Przedpełski. W rozmowie dla speedwayekstraliga.pl opowiedział o swoich pierwszych odczuciach po możliwości ponownego występu w toruńskich barwach, atmosferze w drużynie i współpracy z Tomaszem Bajerskim.

Paulina Wiśniewska (speedwayekstraliga.pl): Po dwóch latach powróciłeś do EWINNER APATORA i to w jakim stylu. Jak się czujesz?

Paweł Przedpełski: Bardzo fajnie. Wiadomo, że to moje miasto i mimo, że jeździłem dwa lata w Częstochowie, to mieszkałem i mieszkam cały czas w Toruniu. Fajnie jest jeździć dla macierzystego klubu, gdzie stawiało się swoje pierwsze kroki.

Towarzyszył ci większy stres podczas pierwszego spotkania po przerwie w barwach EWINNER APATORA Toruń?

Generalnie do wszystkich spotkań staram się podchodzić tak samo, więc akurat tego stresu przy każdym spotkaniu jest dużo. Nic dodatkowego tu nie jest potrzebne. Tutaj to podejście starałem się wyważyć i podejść z takim samym nastawieniem, jak do każdego innego meczu. 

Na antenie nSport+, w Mix Zone, padły słowa, że lubisz ten tor i dotarło do ciebie. Co to znaczy?

W sensie nie tyle, że dotarło, ale utwierdziło mnie to, że MotoArena jest fajnym torem i lubię się tutaj ścigać. Fajnie, że ten ostatni mecz, który był dla nas niezmiernie ważny, poszedł na naszą korzyść i go wygraliśmy. Wiadomo, że nastawienie całej drużyny po takich zawodach też jest inne. MotoArena, jak dla mnie, jest jednym z lepszych i fajniejszych torów do ścigania, więc cieszę się, że EWINNER APATOR ponownie jest w PGE Ekstralidze. Mamy okazję pooglądać zawody, ale myślę, że przede wszystkim kibice mają okazję oglądać mecze na MotoArenie w najwyższej lidze.

Tor mocno się różni od tego, na którym startowałeś dwa lata temu, czy nie odczuwasz tej różnicy mocno?

Akurat tutaj tych zmian, jeśli chodzi o nawierzchnię, było trochę poczynionych przez zimę i rok temu, więc tor troszeczkę się różni.

Wróciłeś w wielkim stylu, zdobywając 11+1 i wraz z Jackiem Holderem poprowadziłeś zespół do zwycięstwa. W czym tkwi twój sekret?

Generalnie ciężko pracuje i konsekwentnie dążę do wyznaczonych celów. Wiem też, co mniej więcej funkcjonuje i nad tym ciężko pracuję. Cieszę się również, że podczas pierwszego meczu czułem się dobrze na motocyklu, bo jednak wejście w sezon jest bardzo ważne. Mocno przepracowałem też zimę, ale również teraz, każdego dnia, trenuje, jeśli nie jeżdżę na motocyklu, to biegam, jeżdżę na rowerze lub motocrossie, więc jestem, że tak powiem w „sportowym cugu”. Mi akurat to odpowiada i tak też funkcjonuje. To jest po prostu sport. Staram się też nie popadać w euforię, że wygraliśmy mecz, bo przed nami jeszcze bardzo dużo ich i z chłodną głową, na spokojnie do tego podchodzę. Fajnie, że mecz wygrany i wynik też indywidualny dobry, ale sezon się dopiero zaczyna.

W trakcie przygotowań do nowego sezonu poczyniłeś zmiany w sprzęcie lub teamie?

Akurat w żużlu jest tak, że nawet jak jest dobrze, to i tak zawodnik musi cały czas szukać. Chodzi tutaj o to, żeby żadnego momentu jednak nie przespać, bo później jest się ciężko obudzić. Cały czas, mocno z teamem, pracujemy nad sprzętem i dużo od siebie dajemy.

Jakie nastroje panują w drużynie po powrocie do PGE Ekstraligi i po pierwszej wygranej na domowym torze?

Wiadomo, że najbardziej budują zwycięstwa. Atmosfera w drużynie jest naprawdę świetna. Tak jak wcześniej w wywiadach mówiłem, że ambicją i chęcią do ścigania oraz zdobywania punktów możemy wywalczyć naprawdę dobry wynik. Wielkiej presji na nas nie ma, więc jedziemy i robimy, co w naszej mocy. Dajemy z siebie wszystko, a co będzie – zobaczymy.

Jak ci się współpracuje z Tomaszem Bajerskim?

Przede wszystkim myślę, że jest jeden ważny fakt, że Tomasz Bajerski jest byłym zawodnikiem, więc on też wie, co zawodnicy potrzebują, więc to jest akurat fajne, bo on to dobrze czuje. Jest również mocno zaangażowany w  pracę zarówno z toromistrzem, jak i klubem. Ja też znałem wcześniej Tomasza, bo jesteśmy jednak z jednego miasta i nie jesteśmy, że tak powiem, sobie obcy, ale bliższy kontakt pojawił się dopiero teraz. Bardzo pozytywnie i w samych superlatywach mogę powiedzieć o trenerze. Fajnie wszystko się w klubie zazębia.

 

Paulina Wiśniewska