Paweł Miesiąc: Musimy wygrywać mecze, aby się utrzymać. Ten moment nadejdzie

Fot. Mateusz Wójcik
Fot. Mateusz Wójcik

SPEED CAR Motor Lublin odjechał wyjazdowe spotkanie z STELMET Falubazem Zielona Góra. Dla beniaminka PGE Ekstraligi było to niełatwe spotkanie. Mimo obiecującego początku zakończyło się porażką 36:54. Gwiazdą spotkania był Paweł Miesiąc, który opowiedział o spotkaniu w rozmowie ze speedwayekstraliga.pl.

Konrad Fligier: Gratuluje wygrania głosowania na Rajdera Meczu. Czy to ciebie motywuje?

Paweł Miesiąc: Pewnie, że motywuje. Każdy bieg wygrany też motywuje i daje pozytywną energię do działania w następnych. Przegraliśmy mecz, więc nie ma się z czego cieszyć.

Czy to był trudny mecz dla ciebie? Początek spotkania zapowiadał się dobrze.

Każdy mecz jest trudny. Musimy wygrywać mecze, by pozostać w PGE Ekstralidze. Ja jestem tego zdania, że nadejdzie ten moment. To jeszcze nie było teraz, ale spokojnie – wszystko się fajnie poukłada.

Kiedy może ten moment nadejść?

Jak wygramy mecz! Szkoda mi ostatniego biegu, bo miałem mały defekt, po którym motocykl mocno osłabł. Zostało już to wypatrzone. Pękł mi jeden wężyk od paliwa i motocykl przez to stał się bardzo słaby. Nie dostawał odpowiedniej dawki paliwa. Kręcił cały czas i nie wiedziałem, co się dzieje. Szkoda biegu, bo można było tę gonitwę jak najbardziej wygrać.

Porażka chyba bolesna, najwyższa w tym sezonie…

Na to wychodzi, że najwyższa. I co? Teraz będzie przerwa. Trzeba robić to, co się robiło, choć na pewno lepiej i wygramy mecze. Zawsze jest wyjście, ale my będziemy jechać teraz u siebie z GET WELL Toruń i pokażemy jacy jesteśmy mocni. Fajnie zaczęliśmy te zawody i ciągnęliśmy je. Niestety gospodarze pokazali swój obiekt i to, że się tu czują dobrze. Trafili z ustawieniami i nam odjechali.

Jesteś zadowolony indywidualnie z tego meczu?

Ja indywidualnie byłbym zadowolony, jakby ten ostatni, piętnasty bieg wygrał. Niestety przez „defekcik” się nie dało.

Będziesz śledził Boll Warsaw FIM Speedway Grand Prix of Poland na PGE Narodowym w Warszawie?

Pewnie, że będę śledził! Będę dopingował Polaków i nie tylko. Wiadomo, że trzymam kciuki za naszych najbardziej.

Konrad Fligier