Paweł Miesiąc: Do samego końca nie trafiłem ze sprzętem. Nie wiem od czego to zależało

Fot. Klaudia Żurawska vel Dziurawiec
Fot. Klaudia Żurawska vel Dziurawiec

W piątek SPEED CAR Motor Lublin zremisował na własnym torze z forBET Włókniarzem Częstochowa 45:45. Po spotkaniu Paweł Miesiąc nie ukrywał rozczarowania takim przebiegiem spotkania. Zdradził, że przez całe zawody nie mógł trafić ze sprzętem.

Pierwszy bieg kompletnie nie wyszedł Pawłowi Miesiącowi. Jeden z najbardziej widowiskowo jeżdżących zawodników PGE Ekstraligi został na starcie, a przez cztery okrążenia nie był w stanie wyprzedzić nikogo z rywali. Później już zdobył „trójkę”, ale w dalszej fazie zawodów nieco się pogubił. – Nie było jakoś dobrze. Na początku źle zacząłem, później była jakaś zwyżka i progres, ale na końcu znowu było słabiej. Nie wiem od czego to zależało – skomentował zawodnik.

Po spotkaniu Miesiąc stwierdził, że problemy wynikały tylko i wyłącznie z nietrafienia ze sprzętem do nawierzchni toru. 34-latek przez całe zawody nie trafił z przełożeniami. – Te problemy wynikały tylko i wyłącznie z nietrafienia ze sprzętem. Nie trafiłem z przełożeniami do tego toru, bo tak naprawdę to do samego końca nie trafiłem nic z czego byłbym zadowolony. Trudno jest mi cokolwiek powiedzieć – zaznaczył żużlowiec.

Paweł Miesiąc był jednym z dwóch zawodników, którzy w ostatnim tygodniu trenowali na lubelskim torze. Czy przygotowanie toru było takie samo jak na treningach? – Może i na początku był trochę podobny, ale w późniejszej fazie był inny, bo jechaliśmy zawody ligowe a nie trening. Inna pogoda, godzina, a poza tym na innym sprzęcie trenowałem, bo na silnikach ligowych nie trenuje. To nie ma znaczenia, tor był równy dla wszystkich, a ja trenowałem, bo po prostu potrzebowałem jazdy. Z przełożeniami trafiałem zawsze na meczu, a niestety czegoś zabrakło i muszę się dowiedzieć czego – wyjaśnił.

Przed SPEED CAR Motorem Lublin najważniejsze spotkanie w sezonie. Już w niedzielę na własnym torze podejmą TRULY.WORK Stal Gorzów, czyli bezpośredniego rywala w walce o szóste miejsce. Jedynie zwycięstwo za trzy punkty przedłuży szanse lublinian na zajęcie tego miejsca. W innym przypadku to beniaminek PGE Ekstraligi wystartuje w barażach z drugą drużyną Nice 1. Ligi Żużlowej.

 

Michał Mielnik