Paweł Baran wierzy w dobry wynik w Zielonej Górze

Fot. Sebastian Maciejko
Fot. Sebastian Maciejko

Ekipa GRUPY AZOTY Unii Tarnów wygrała spotkanie w ramach 13 kolejki PGE Ekstraligi z drużyną forBET Włókniarza Częstochowa, tym samym oddalając od siebie widmo degradacji do niższej klasy rozgrywkowej. O tym, kto spadnie, a kto pojedzie w barażach przekonamy się już w najbliższą niedzielę, w meczu bezpośrednich rywali o utrzymanie. Trener drużyny z Mościc, Paweł Baran, podkreśla, że wszystko jest w rękach jego drużyny i zawodników.

– Szykujemy się do meczu wyjazdowego w Zielonej Górze. W niedzielę na plus zaskoczył mnie Artur Mroczka, myślę, że po meczu w Toruniu nikt nie widział w nim lidera drużyny w tym spotkaniu. W pierwszych dwóch biegach to Artur pilnował Nickiego Pedersena. Myślę jednak, że wszyscy dobrze pojechali, być może w pewnym momencie trochę pogubił się Kenneth, ale na szczęście odnalazł odpowiednie ustawienia. Na wysokości zadania stanął też Jakub Jamróg, po upadku w piątym biegu mogło się wydawać, że już nie pojedzie w tym meczu, ale zacisnął zęby, jechał do końca i przywoził ważne punkty – podsumował postawę swoich zawodników trener tarnowian.

Zgromadzeni na stadionie w Tarnowie kibice, rozgoryczeni postawą Kacpra Koniecznego, dopytywali o nieobecność Dawida Knapika. – Dawid Knapik na chwilę obecną źle się czuje po upadkach w zawodach młodzieżowych, i nie jest w stanie rywalizować w lidze – poinformował Paweł Baran.

Swój wpływ na losy niedzielnego meczu miał upadek Fredrika Lindgrena, po którym Szwed nie pojawił się już na torze. – Na pewno pojawią się takie głosy, że Tarnów wygrał, bo „Fredka” nie był zdolny do kontynuowania jazdy. W tej chwili jednak to jest nieważne, bo fakt jest taki, że dwa punkty zostały w Tarnowie. Być może, gdyby nie doszło do tego upadku, to mecz byłby bardziej na styku, i prowadzilibyśmy mniejszą różnicą punktów, i goście nie mieliby możliwości skorzystania z rezerw taktycznych.

W niedzielę tarnowianie jadą na mecz do Zielonej Góry, który zdecyduje o tym, kto spadnie do pierwszej ligi, a kto pojedzie w meczach barażowych. – Wierzę w to, że stać nas na dobry wynik na tym wyjeździe. Zielona Góra ma swoje problemy, a my pojedziemy tam zrobić najlepszy możliwy wynik. Być może w ciągu tygodnia będziemy trenować na innych torach. Przed nami ważny mecz, zawodnicy mają świadomość jego znaczenia, ale tak samo było przed meczem z Częstochową – powiedział Paweł Baran.

W niedzielnym meczu kilkukrotnie doszło do sytuacji, w której Peter Kildemand niepotrzebnie rywalizował o lepszą pozycję z partnerem z drużyny. – Czasami jest tak, że w trakcie biegu brakuje chłodnej głowy, kalkulacji. Z boku jest łatwo oceniać, natomiast na żywo to są wielkie emocje. Tego chyba nikt nie jest w stanie sobie wyobrazić – zakończył trener tarnowian.

Tomasz Kania