Patrick Hansen po #TORGOR: Wiedzieliśmy, co trzeba robić

Fot. Marcin Karczewski

MOJE BERMUDY STAL Gorzów przegrała wyjazdowe spotkanie ćwierćfinałowe na toruńskiej Motoarenie. Mimo to, ich wynik, patrząc na skład jakim dysponowali, budzi ogromny podziw. Ważne punkty dla gorzowian dołożył Patrick Hansen, który mimo porażki, był zadowolony z wyniku.

Patrick Hansen przyznał, że jest zadowolony z wyniku swojego zespołu, równocześnie tłumacząc słaby występ FOR NATURE SOLUTIONS APATORA Toruń. – Często jest tak, że jak jesteś faworytem, to się mocniej relaksujesz. Tak miała drużyna z Torunia. To jest niebezpieczne. My jechaliśmy bezpiecznie. Wiedzieliśmy, co trzeba robić i zrobiliśmy całkiem niezły wynik – przyznał Patrick Hansen w pomeczowej rozmowie.

Kontuzje podstawowych zawodników: (Martina Vaculika, Andersa Thomsena i Oskara Palucha) spowodowały, że wynik zespołu spoczywał na barkach pozostałych gorzowian. To dawało dodatkową mobilizację w zespole. – Fajnie, jak masz jeszcze więcej biegów. Możesz jeszcze więcej rzeczy próbować i jedziesz bez presji. Z drugiej strony, jakby Anders, Martin i Oskar byli z nami w drużynie, to byśmy mogli bez problemu wygrać – przyznał Hansen.

Duńczyk zawody na Motoarenie, podobnie jak rundzie zasadniczej, rozpoczął od zwycięstwa. Później jednak nieco się pogubił z ustawieniami. – Miałem problem ze startami. Tylko w pierwszym biegu miałem bardzo dobry. Później tor robił się, moim zdaniem, coraz bardziej twardy. Próbowałem różne ustawienia i było lepiej dopiero na koniec, ale nie było jednak aż tak dobrze ze startu – tłumaczył zawodnik gorzowian.

Równocześnie 23-latek pochwalił przygotowanie nawierzchni na Motoarenie. – Mimo wszystko tor był dobry do ścigania, nie kurzyło się mocno. Może gospodarze mieli trochę inne warunki niż zazwyczaj. Tor był jednak jednakowy dla wszystkich – dodał.

Zawodnik również krótko wspomniał, że podczas niedzielnego spotkania mógł liczyć na wsparcie sprzętowe od lidera MOJE BERMUDY STALI – Martina Vaculika.

Kamil Szyszkowski